02.05.2025

Z mariny pod palmami wypływamy wczesnym porankiem, przed nami odcinek 53 km oraz jedna śluza. 2 maja to dzień flagi – mamy oczywiście biało czerwoną banderę na rufie a na kanale mija nas spora ilość barek z powiewającą biało czerwoną. Na całej długości naszej trasy barki z polską banderą są bardzo częstym widokiem. Aż ciśnie się na usta pytanie: dlaczego nie ma ich na naszych rzekach?

Udało nam się telefonicznie potwierdzić nocleg w marinie Hanover, więc równym tempem kierujemy się do śluzy Anderten inaczej zwanej Hindenburgschleuse. Poczekalnia z domofonem znajduje się po prawej stronie. W kolejce widzimy dwie łodzie, jak się później okazuje jedna z nich to stalowy wrak, który chyba tutaj kończy swe wodne życie. Nie powinien tutaj stać bowiem blokuje miejsce przeznaczone dla oczekujących łodzi. Zgłaszamy naszą łódkę i czekamy całą godzinę. Do śluzy zapakowane zostaną dwie barki, które jeszcze płyną oraz dwie łodzie turystyczne. Sympatyczny Niemiec stojący przed nami informuje nas, że po wejściu barek mamy płynąć za nim. Zapewne otrzymał już telefon od obsługi śluzy, której łatwiej było skomunikować się z nim niż z nami. Jak się okazuje, nakaz utrzymania 20 m odległości od barki w śluzie to fikcja bowiem w tej stoimy jakieś 5 metrów od rufy olbrzyma. Sternik z barki (jak się później okazuje nasz rodak) podpowiada, że stoimy zbyt blisko wrót i należy stanąć za żółtą linią wyznaczającą bezpieczny obszar. Wskazuje również, do którego polera lepiej się mocować – my wybraliśmy duży betonowy poler na brzegu a lepszym będzie mniejszy już w ścianie komory. Mamy 30 m cumę ale dla bezpieczeństwa mocujemy jeszcze dwie krótsze: na rufie i na śródokręciu. Te będziemy musieli przekładać w trakcie opadania. Obniżamy się w szybkim tempie a różnica poziomów wynosi 14,7 m. Start barek po otwarciu wrót powoduje sporą falę i wiry więc bardzo mocno trzymamy cumy i czekamy z wypłynięciem aż stalowe olbrzymy opuszczą komorę. Dla majtka stojącego na dziobie była to bardzo stresująca przeprawa. Dla kapitana przygoda.

Śluza została zbudowana w latach 1919 -1928 a do jej budowy zużyto tyle materiałów (żelaza, betonu i żwiru) ile zmieściłoby się w pociągu towarowym o długości 450 km. Została tak dobrze zaprojektowana, że po dziś dzień gwarantuje przepustowość. Wielkie otwarcie nastąpiło w czerwcu 1928 r. i uczestniczył w nim sam prezydent Hindenburg. Komory mają długość 227,5 m, szerokość 12 m, czas napełniania komór wynosi 15 min., a sama przeprawa trwa 25 min.

Na kanałach (podobnie jak na autostradach) spotkać można wodnych agresorów. Barka, która stała przed nami w śluzie skutecznie uniemożliwiała nam wyprzedzenie jej poprzez blokadę toru a w momencie kiedy udało nam się rozpocząć manewr zaczęła gwałtownie przyśpieszać. Jesteśmy mocno obciążeni więc zrezygnowaliśmy w efekcie czego nie zdążyliśmy dobić do portu przed zapowiadaną burzą. Cumowanie odbyło się więc w deszczu na szczęście bez dużej fali. Ale generalnie mijanie z barkami długości ok. 90-100 m na Mittellandkanal nie stanowi żadnego problemu czy zagrożenia trzymając się 7-10 metrów od ich burty. Choć oczywiście czujność musi być stale. Szerokość kanału to 50-70 m. Głębokość w nurcie 4-8 metrów a 3-4 metry od brzegu to minimum 2,5 metra. Ruch, przynajmniej w kwietniu nie jest duży. Mijamy barki średnio co pół godziny. Tylko miejscami częściej. A jednostki sportowe o tej porze roku są bardzo rzadko na wodzie. Generalnie jest to samotność w kanale. Ale to się pewnie zmieni z czasem.

Port w Hanowerze jest malutki ale ma w ofercie anglojęzycznego hafenmeistera, który bardzo pomaga nam przy cumowaniu. Każda łódka w porcie jest zaknagowana krzyżowo bowiem przepływające stale barki tworzą falę. Jest godzina 17 więc przygotowujemy szybki obiad, czekamy na koniec opadów i udajemy się na spacer z Ajrą. Na zwiedzanie miasta jest jest już za późno, zresztą podobno Hanower wygląda dokładnie tak jak Poznań więc można przyjąć, że jest zaliczony :). Wpadniemy tu kiedyś samochodem. Nasz cel najbliższy to Holandia. Opłata w marinie wynosi 21,7 e i zawiera prąd, wodę, śmieci i sanitariaty.

Przepłynęliśmy dziś 53 km w 6 godzin (dodatkowe 2 w śluzie) ze średnią prędkością 8,9 km/godz. i spalaniem 4,6 l/ godz. Plan wykonany.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *