31.05.2025
Namur-Givet, 60 km, 8 śluz, czas 9 godzin
Przed nami ostatni dzień w Belgi! Mamy do pokonania osiem śluz: La Plante, Riviere, Hun, Anseremme, Dinat, Waulsort, Hastiere i jedną już we Francji Quatre Cheminees. Na wszystkich podnosimy się w górę o jakieś 3 – 4 m.
Wypływamy o 8:30 i do trzeciej śluzy idzie nam idealnie. Płyniemy na doczepkę więc zgłoszenia o śluzowaniu ogrania załoga łodzi płynącej przed nami a my wchodzimy za nią. Radość nasza trwa krótko bowiem na czwartej śluzie dowiadujemy się, że jest awaria następnej, naprawa może potrwać około dwóch godzin a my czekamy w otwartej komorze około 40 min na dwie łodzie, które płyną.
Czekając dzwonimy do śluzowego Quetre Cheminees aby potwierdzić możliwość zakupu winiety. Okazuje się, że kiedyś można było kupić na śluziea teraz tylko przez internet. Kupujemy zatem roczną bo do wyboru jest tylko 1 dniowa, 7 dniowa oraz roczna. Koszt winiety dla naszej łodzi (10 m) to 326,24 e. Pobieramy winietę na telefon i zastanawiamy się czy to wystarczy. Na stronie francuskiego operatora widnieje informacja, ze trzeba ją wydrukować i umieścić na prawej burcie w widocznym miejscu. Mamy na łodzi sporo różnych rzeczy ale drukarki akurat nie. Zaskakujące 🙂
Dzisiejszy odcinek rekompensuje nam przykre wrażenia ostatnich dni. Trasa doliną Mozy jest niezwykle malownicza. Rzeka meandruje przez wzgórza z lasami i wapiennymi skałami, wzdłuż brzegów widać piękne, stylowe rezydencje.
W życiu nie jest tak, że nic dwa razy się nie zdarza – siódma śluza również ma awarię. Czekamy zatem na naprawę a Ajra ma czas na swoje ważne psie sprawy. Mimo pesymistycznych komunikatów po 30 minutach mamy zielone światło i ruszamy dalej.
Ostatnia graniczna śluza otwarta jest do 19 więc zdążymy z całą pewnością. Pan śluzowy sprawdza czy mamy winietę – mamy więc wędrujemy do góry. Nie musi być wydrukowana i przyklejona na łodzi. W biurze Kapitan otrzymuje pilota, instrukcję do niego oraz mapę. Od jutra śluzy otwieramy i zamykamy sobie sami.
W Givet cumujemy przy Halte fluviale czyli miejskim pomoście, na którym oprócz pomostu i knag nie ma nic. W internetach były informacje, że jest prąd i woda ale chyba w zamierzchłych czasach. Są dziury po wtyczkach…może montują je w sezonie.
Ajra ma obiecany spacer więc ruszamy – nad miasteczkiem góruje twierdza Charleomont, wokół pełno jest małych klimatycznych uliczek Jest sobotni wieczór, restauracje są pełne bowiem o 21 startuje finał Ligii Mistrzów. Telebimy w knajpach na ulicy. Jemy pyszną sałatkę nicejską i wracamy do studia piłkarskiego na Hooku. Płynęliśmy dzisiaj 10 godzin. Każda śluza (pod warunkiem, że jest sprawna) zajmuje około 30 minut. Żegnaj Belgio, nie tęsknimy. Choć wróciło lato po tygodniu. Wieczorem 27 stopni.
W Belgii przepłynęliśmy 200 km w ciągu 22,5 godzin oraz dodatkowo spędziliśmy na 29 śluzach 15. Tak więc razem płynęliśmy 37,5 godzin. Nasza średnia prędkość w Belgii to 8,9 km/godz. A średnie spalanie 4,6 l/motogodz. Zajęło nam to 5 dni oraz 1 dzień wolny w Itree. Razem od wypłynięcia ze Szczecina przepłynęliśmy 1506 km w ciągu 34 dni. Dodatkowo mieliśmy 6 dni wolnych od pływania. Zajęło nam to 176 godzin a dodatkowo 40 spędziliśmy w śluzach. Razem 216 godzin. Średnie spalanie- 4,7 l /motogodzinę, średnia prędkość- 8,56 km/ godz. Dziennie średnio pokonywaliśmy ok 44 km.
Witaj Francjo…..a PSG wygrało z Interem 5 : 0 w finale ligi mistrzów. Szaleństwo w Givet …klaksony, petardy, ludzie na ulicach!!!! Szaleństwo!!! Tylko żal, że nie było tu Barcelony z Lewandowskim. To byłby dopiero mecz!!!










