13.06.2025

Nie planowaliśmy zwiedzania Luwru czy Wersalu z uwagi na psa lecz teraz sytuacja się zmieniła. Sprawdzamy zatem czy są szanse na bilet, internety mówią, że są więc kupujemy.
W piątkowy poranek wcześnie rano wyprowadzamy Ajrę na dłuższy spacer, robimy śniadanie na łodzi i wyruszamy na zwiedzanie. Do kolejki RER mamy 20 minut na piechotę i jedziemy bez przesiadek praktycznie pod Luwr. Zastanawia nas tylko, dlaczego zamiast dwóch biletów otrzymaliśmy cztery a ich wartość nijak się ma do zapłaconej ceny. Docieramy do wejścia przy słynnej piramidzie, gdzie przy ustalonych godzinach wejścia stoją kolejki chętnych czekających na kontrolę bezpieczeństwa. Wygląda to tak jak przy odprawie samolotowej czyli skan toreb oraz przejście przez bramkę. Przechodzimy i udajemy się do kas biletowych wyjaśnić dlaczego mamy cztery bilety, skoro zamawialiśmy dwa. I już po chwili wszystko staje się jasne – zostaliśmy oszukani. Zakupiliśmy bilety z fałszywej strony internetowej, po numerach obsługa ustala, że zostały wykorzystane 13 marca 2025r. Wypełniamy stosowny wniosek o tym, że padliśmy ofiarą oszustwa i … kupujemy prawdziwe bilety dzięki uprzejmości pracowników. Okazuje się, że dzisiaj zameldowało się wiele osób, które tak jak my zostały oszukane i okradzione. Miły Pan informuje nas, że takie praktyki są w Paryżu bardzo częste i należy być czujnym. Niestety nasza czujność została uśpiona – po rozklikaniu adresu mailowego widać jak na dłoni oszustwo. Na szczęście strata nie jest duża a nam udaje się jednak Luwr zwiedzić. Normalnie nie kupilibyśmy biletu w tym samym dniu. No więc ganić oszustów czy im dziękować?

Wrażenia mamy mieszane: jest piękny, ilość eksponatów jest przeogromna ale i ilość zwiedzających jest nie do opisania. Plany poszczególnych pięter i ekspozycji są dla nas mało czytelne, przewodniki audio nie są dostępne w języku polskim. Gdyby chcieć zobaczyć wszystko tak solidnie to potrzebne są cztery dni – po jednym nam każdy poziom. Bardzo długo szukaliśmy sarkofagu Tutenchamona i kiedy w końcu udało nam się go znaleźć okazało się, że w piątki ekspozycja jest zamknięta. Peszek. Wychodząc docieramy do olbrzymiego holu, gdzie znajduje się odwrócona piramida, kojarzona dobrze z powieści Dana Browna.

Pomysłodawcą Piramidy Luwru był prezydent Francji François Mitterrand, który dzięki niej chciał przyciągnąć więcej turystów ale idea zbudowania piramidy przed Luwrem była znana od XIX wieku. Piramida miała być zbudowana w stulecie Rewolucji Francuskiej i stanowić narodowy pomnik uznania Napoleona. Pod względem architektonicznym i konstrukcyjnym było to olbrzymie wyzwanie i choć na początku piramida budziła sporo kontrowersji dzisiaj jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w Paryżu.

Przed kolejną turą zwiedzania robimy małą przerwę w kawiarni. Podwóje espresso i lody dodają nam sił. Ruszamy dalej. Przed nami Kościół Saint-Germain-l’Auxerrois, który przez wiele lat pełnił funkcję królewskiej parafii – brano tam śluby, chrzczono dzieci i uczestniczono w nabożeństwach. W roku 1572 to właśnie dźwięk dzwonów z tego kościoła rozpoczął noc świętego Bartłomieja – zbiorowy mord wykonany przez katolików na protestantach. W 1617 roku przed kościołem zastrzelono Concino Conciniego (rządzącego Francją po śmierci Henryka IV). Nazajutrz po pogrzebie paryżanie wyrzucili jego zwłoki z grobowca i rozszarpali. W czasie rewolucji francuskiej kościół służył jako magazyn zboża. W kościele pochowanych jest wielu znanych malarzy, rzeźbiarzy, poetów, lekarzy czy polityków, Ślub wziął tutaj w 1662 roku Molier.

Wędrujemy przez most i kierujemy się na popularny Square du Vert-Galant Plac zawdzięcza swoją nazwę Henrykowi IV, zwanemu „Vert-Galant” ze względu na liczne kochanki, które miał, mimo podeszłego wieku. Nad placem góruje konny pomnik Henryka IV. Skwer leży na wyspie powstałej w wyniku połączenia kilku małych wysp, m.in. Wyspy Żydów, gdzie spalono ostatnich templariuszy, oraz Wyspy Patriarchy.

Przed nami kolejny budynek sakralny: Kościół świętego Eustachego , tuż obok słynnej rzeźby – głowy słuchającej serca miasta. Kościół zbudowano na miejscu średniowiecznej kaplicy św. Agnieszki, chrzczono tam króla Ludwik XIV, przyszłego kardynała Richelieu, Madame de Pompadour oraz Moliera. W czasie Rewolucji Francuskiej kościół został poważnie uszkodzony, użytkowano go jako magazyn.

Wędrujemy pod Wieżę świętego Jakuba która jest pozostałością po zburzonym w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej kościele pod wezwaniem świętego Jakuba Starszego. Kościół wraz z wieżą w czasie Rewolucji został przejęty przez państwo jako „dobro narodowe” i sprzedany wraz z prawem do wyburzenia. Nabywca (niestety) kościół zburzył, ale samą wieżę na szczęście zachował będąc przekonanym, że to w niej swoje eksperymenty przeprowadzał Blaise Pascal (de facto, Pascal pracował w kościele św Jakuba, ale innym, położonym na Lewym Brzegu na wzgórzu św. Genowefy). Na początku XIX wieku Wieża służyła jako fabryka śrutu (z wysokości 52 metrów spuszczano krople roztopionego ołowiu, które spadając stygły formując się w małe kulki i tak powstawała amunicja do karabinów). Ponownie znacjonalizowana w 1836 roku w czasie wielkiej przebudowy Paryża barona Haussmanna została otoczona skwerem, pierwszym publicznym parkiem w Paryżu.

Zmierzamy do ratusza i chociaż w pierwszej chwili nazwa kojarzy nam się raczej z hotelem Hôtel de Ville to ratusz, czyli siedziba rady miejskiej. Początkowo budynek był miejscem spotkań i rozmów wpływowych paryżan z kupcami. Kiedy popadł w ruinę król Franciszek I podjął decyzję o zbudowaniu w tym samym miejscu renesansowego pałacu. Stopniowo rozrastał się zajmując kolejne ulice. Obecnie paryski ratusz jest największym budynkiem miejskim w Europie.

W okropnym upale kierujemy się do mostu Marie, jednego z najstarszych paryskich mostów. Oryginalnie wykonano go z drewna, jednak w połowie XVII został zniszczony na skutek powodzi, ze względu na którą trzeba było go przebudować. Most nazwano na cześć jego twórcy Christophe Marie, chociaż mało kto już o tym pamięta. Obecnie jest to jedno z najbardziej romantycznych miejsc w Paryżu. Miejscowa legenda głosi, że osoby, które pocałują się, przepływając pod tym mostem łódką, będą na zawsze ze sobą szczęśliwe. Łodkę mamy w porcie to całujemy się na moście. Przepłyniemy pod nim wypływając z Paryża.

Ostatni punkt na dzisiaj to plac Place des Vosges – jeden z najbardziej charakterystycznych placów w Paryżu. Zainaugurowany w 1612 roku jako Place Royale, uważany jest za najstarszy monumentalny plac w stolicy. Rozciąga się na idealnym kwadracie mierzącym 140 metrów z każdej strony, otoczonym 36 pawilonami z fasadami z czerwonej cegły i dachami z niebieskiego łupka. Historia Place des Vosges sięga początku XVII wieku, kiedy to król Henryk IV postanowił przekształcić dawną siedzibę Hôtel des Tournelles w majestatyczny plac. Pierwotnie nazwany Place Royale, szybko stał się popularnym miejscem zamieszkania francuskiej szlachty. Pod numerem 6 mieszkał Victor Hugo. Arkady są na przemian domem dla galerii sztuki i kawiarni w fontanna i ogród gromadzą wielu mieszkańców. Bliźniaczy plac wybudowany właśnie na wzór paryskiego oglądaliśmy kilka dni temu .

Na dzisiaj koniec, wracamy do naszego hotelu i Ajry. Jemy kolację na łodzi i planujemy jutrzejszy dzień. Ilość kroków: 31.000. Cudnie mieć klimatyzację gdy na zewnątrz 30 stopni.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *