19.06.2025
Montereau- Sens: odległość 42 km, 8 śluz, 8 godzin
Wypływamy po ósmej póki jest jeszcze jest w miarę chłodno. Pierwsza śluza powoduje naszą konsternację – jest jak wanna, ze skośnymi ścianami i bez możliwości umocowania się do czegokolwiek. Trzeba wpłynąć i starć się aby podczas zmiany poziomu wody nie uszkodzić łodzi. Takie atrakcje zapewnią nam jeszcze dwie kolejne. Można co prawda z pomocą śluzowego zacumować ale niechybnie burta i dno będą ocierać się o szorstki, nierówny kamień. Zdarzają się podobne śluzy w Polsce ale mają na ścianach poprzeczne drewniane belki chroniące łódź. Będą też dwie, na których ktoś pomyślał o małych łodziach i dostawił mały pomost na szynach, który unosi się na wodzie wraz z łodzią. Na dzisiejszym odcinku ewidentnie jest jakiś kłopot bowiem wszystkie światła są wyłączone a bramy otwiera nam pracownik VNF. Cały czas płyniemy rzeką Yonne, która jest dopływem Sekwany. Jest tylko nieco węższa, 100-150 metrów. Nie ma natomiast problemu z głębokością. Podobnie jak na Sekwanie głębokość w nurcie to 3,5- 4 metry. Przy brzegach nie mniej niż 2-2,5.
Dzisiaj jest jeszcze bardziej gorąco niż wczoraj, RMF, którego codziennie słuchamy (chwała Panu Maskowi za Starlinka) informuje, że fala upałów naciera na Francję. Potwierdzamy, dotarły.
Na nasze halte fluviale docieramy około 16. Jest podobnie jak wczoraj: pomost ze słupkami zlokalizowany koło promenady. Prąd i woda są na specjalne żetony (są darmowe), które są do odbioru w informacji turystycznej oraz wybranych placówkach takich jak piekarnia, stacja benzynowa czy kawiarnia. Takie miejsca postojowe nie należą do naszych ulubionych bowiem cały czas ktoś się kręci wokół łodzi. Upały sprawiają, że każdy szuka ochłody a deptak nad wodą idealnie się do tego nadaje. Tym razem mamy sąsiadów bowiem na pomoście stoją już dwie barki
Udaje się zakupić paliwo bowiem stacja (ta, na której są żetony) znajduje się 150 m od łodzi. Zamawiamy też u miłego Pana na stacji zapasowy akumulator bowiem podejrzewamy, że przejście Kanału Burgundzkiego będzie wymagało wsparcia naszych sterów strumieniowych (189 śluz i miejsca postojowe pod znakiem zapytania). Będzie do odbioru jutro.
Na spacer i zwiedzanie wyruszamy dopiero o 19:30. Nad miastem króluje Katedra św. Szczepana – pierwsza gotycka świątynia na świecie budowana w latach 1135-1164. Jest ogromna, trwa remont (znowu mamy pecha) i co zaskakujące, jest cała obudowana małymi domkami i kamieniczkami. Wygląda to tak jakby ktoś podoklejał do niej małe budynki. Niestety wieczorem jest już zamknięta ale postaramy się zobaczyć jej wnętrza rankiem.
Naprzeciwko katedry znajduje się piękny budynek krytej hali targowej z 1882 r. gdzie można nabyć świeże produkty i lokalne jedzenie. Jest francuska karuzela, malutkie restauracje i wąskie uliczki z bardzo starymi domami.
Ciekawostka: na stronie VNF widnieje informacja, że każdego roku 15 tyś żeglarzy, z których 30% to obcokrajowcy przybywa do Francji aby pływać po jej wodach śródlądowych. Z danych udostępnionych w internecie w 2020 r. na Mazurach pływało 16 tyś jachtów co daje ok. 80 tyś żeglarzy i motorowodniaków. Szacuje się, że w ostatnich latach liczba ta wzrosła do 100 tys. A infrastruktura wodniacka we Francji jak na razie, ma się nijak do mazurskiej. Ponoć wiele zmieniło się tu na korzyść w ostatnich latach ale jeszcze wiele pracy przed nimi. Ale fakt, oni mają 9 tysięcy km dróg wodnych a my tylko Mazury, Pętlę Żuławską i Jeziorak czy Zalew Wiślany i Szczeciński. O Pętli Wielkopolskiej nie piszę bo tam jest dramatycznie ze względu na niski poziom wody. Co do obcokrajowców we Francji. Jesteśmy trzecią w kolejności pływającą tu nacją. Pierwsze miejsce to oczywiście Holendrzy, drugie zajmują Niemcy. My jesteśmy na trzecim (widzieliśmy tylko nas i jeszcze drugi jacht z polską banderą). Po nas są Duńczycy i Szwedzi. Widzieliśmy ich pojedyńcze łodzie :-).












