25.06.2025
25.06.2025
Vanarey – śluza nr 16 Charigny odległość 14 km, 40 śluz, czas 9:30 h
Mając na uwadze jak trudny mamy dziś odcinek do zrobienia stawiamy się na śluzie kilka minut przed dziewiątą. Komora jest otwarta więc wpływamy, mocujemy się i czekamy na śluzowych. Wszystko zostało dzień wcześniej zgłoszone więc pozostaje tylko płynąć. Mija kwadrans, następnie drugi a obsługi brak. Łapiemy za telefon, dzwonimy na lokalny numer, gdzie Pani informuje nas, że mamy czekać dziesięć minut. Czas mija, śluzowych nie ma a Pani nie odbiera już od nas telefonu. Dzwonimy zatem na centralę VNF i tutaj przemiła Pani władająca językiem angielskim zbiera stosowne informacje i obiecuje się zająć sprawą. Więc czekamy a wówczas na horyzoncie pojawia się łódka oraz dwóch śluzmistrzów na skuterach. Kiedy rozpoczynamy podnoszenie wybija dziesiąta – mamy godzinę poślizgu.
Łódka, która dopłynęła to małżeństwo francuzów z którymi już płynęliśmy. Ponieważ ich barka jest cięższa i większa od naszego Hooka proponują zamianę w kolejnej śluzie bowiem im łatwiej jest utrzymać się z przodu przy dużym naporze wlewającej się wody. Nasz telefon na centralę wywołał spore zamieszanie. Śluzowi tłumaczą swoje spóźnienie awarią prądu w całej okolicy oraz aktem wandalizmu na śluzie. W nocy ktoś otworzył wrota jednej ze śluz i doprowadził do bardzo dużego spadku poziomu wody w kanale. Ta wersja potwierdza się bardzo szybko, po kilkunastu minutach trzemy brzuchem o dno kanału. Wyraźnie widać na brzegach, że brakuje pięćdziesięciu cm wody. Nasi kompani płyną bardzo powoli, momentami stają w efekcie czego tracimy kolejne czterdzieści minut. Od romantycznego śluzowego majtek oraz pani z zaprzyjaźnionej łodzi otrzymują bukieciki kwiatów – zawsze kiedy płyną z nim kobiety wręcza im własnoręcznie przygotowane bukiety kwiatów. Wczorajszy incydent nie był zatem spowodowany urokiem osobistym majtka…
Po pięciu śluzach następuje zmiana obsługujących i płyniemy dalej. Wszystko idzie sprawnie a ku naszemu zaskoczeniu nawet przerwa obiadowa zostaje skrócona do trzydziestu minut. W klasyfikacji najgorszych dni w czasie naszego rejsu dzień dzisiejszy zajmuje trzecią lokatę po Oosterschelde i Westerschelde w Holandii. Jest bardzo ciepło: każdy nasz termometr pokazuje inne odczyty ale według google mamy 34 stopnie. Śluzy są w bardzo małych odległościach od siebie-200 do 300 metrów, tak że wypływając z jednej już widać kolejną. Wszystkie obsługiwane są ręcznie i w każdej podnosimy się na taką samą wysokość ok. 2,5 metra. Płyniemy cały czas bez żadnych przerw (oprócz tej lunchowej). Odcinek od Vanarey do Pouilly to jeden z najbardziej wymagających odcinków Kanału Burgundzkiego. Różnica wzniesień na trasie o długości 35 km wynosi 85 m.
Kiedy wydaje nam się, że zbliżamy się do końca tej przeprawy i od portu dzielą nas zaledwie dwie śluzy obsługa informuje nas, że kończą na dzisiaj pracę. Są nieubłagani, nie docierają do nich żadne argumenty i tym oto sposobem lądujemy na kanale za śluzą nr 16 bez prądu i wody. Polerów do cumowania też nie ma więc należy sobie wbić samemu stosowne paliki. Ku naszej radości udaje się nakłonić obsługę by udostępniła nam prąd budynku śluzowego.. I to koniec naszego szczęścia, mamy uszkodzony kabelek przy wtyczce który po podłączeniu i kontakcie z kapitanem wywala różnicówkę i już nikt nie jest w stanie nam pomóc bo obsługa odjechała. Dobrze, że Kapitan chociaż żyje. Pan śluzowy przekazał nam jeszcze jedną ważną informację. Na każdej śluzie znajduje się dziwny, wysoki na 1,2 m brązowy grzybek. Po zdjęciu jego kopuły uwidacznia się gniazdko z bezpiecznikiem i można skorzystać z prądu nocując w okolicy śluzy. Niestety po naszym zwarciu na grzybku również nie było prądu. Nadchodzi burza, która choć na parę godzin obniży temperaturę powietrza a „07 zgłoś się” wyrusza z misją do podejrzanego ośrodka na Mazurach. Zasypiamy w nie najlepszych nastrojach ze świadomością, że akumulatory do sterów strumieniowych nie będą naładowane. O resztę się nie martwimy. Nasze „hotelowe” zaopatrzenie to 400 amperogodzin. Nie mamy zbyt wielu zdjęć z tego dnia ale można te które są pomnożyć raz czterdzieści. Byliśmy zbyt zajęci…
