18.07.2025

Macon-Lyon: odległość 81 km, 2 śluzy, czas 9 h.

Przed wypłynięciem z portu w Macon tankujemy Hooka – pierwszy raz w czasie trwania rejsu w nawodnej stacji. Wszystkie poprzednie tankowania odbywały się przy pomocy petrorowerka. Dystrybutor jest samoobsługowy więc nie musimy czekać na nikogo z obsługi a cena paliwa też jest do przyjęcia. Ale trzeba posiadać na koncie minimum 500 e bo aby uruchomić dystrybutor najpierw następuje blokada środków, która później jest konsumowana wedle zakupu. Na stacjach naziemnych blokada wynosi 200 e.

Dzisiejszy długi odcinek zajmie nam 9 godzin z czego niecała godzina przypada na śluzowanie. Obserwujemy sporą ilość halte fluviale z ładnymi pomostami na których jest prąd i woda. Miejsca postojowe na rzece znajdują się też w starych śluzach ale to zdecydowanie przestrzeń dla małych łodzi. Zdecydowanie na Saonie nie ma problemu z zacumowaniem na noc. Rzeka jest cały czas szeroka na 150-200 metrów a głębokość w środku nurtu sięga nawet 8 metrów. A są to stany niskie. Dwie śluzy tak jak wcześniejsze są duże i przeprawa idzie bardzo sprawnie. Jesteśmy sami. Odcinek 210 km od wyjścia z kanału Burgundzkiego do Lyonu pokonujemy w 3 dni. W porównaniu z kanałem to prędkość kosmiczna. Do Arles na południu mamy jeszcze Rodanem ok 300 km.

Port w Lyonie znajduje się w dzielnicy Confluence w miejscu gdzie łączą się dwie rzeki Rodan i Saona. Confluence to miejsce gdzie portowa historia spotyka się z nowoczesnością. Dawniej były tutaj magazyny, tory kolejowe, doki i fabryki a dzisiaj to przestrzeń mieszkalna, handlowa i kulturalna. Confluence słynie z odważnych, futurystycznych budynków ale jest to też dzielnica ekologiczna. Jest sporo kieszonkowych ogródków, biurowców z zielonymi dachami, są ścieżki dla pieszych i rowerzystów, optymalnie wykorzystuje się energię. Jest też ekologiczny transport- wodne tramwaje. W stawie obok nabrzeża żyją nutrie, które bez obaw chodzą bo trawniku i między kocami odpoczywających ludzi. Port znajduje się w małym kanale pomiędzy centrum handlowym a blokami mieszkalnymi. Ma dwa pomosty chronione bramkami, jest dostęp do prądu, wody oraz węzła sanitarnego. Dzwoniliśmy do kapitanatu wcześniej z zapytaniem o możliwość postoju, konieczne było przesłanie kopii polisy ubezpieczeniowej oraz numeru viniety. Nie jest to raczej miejsce dla osób ceniących ciszę i spokój. Jest tutaj mnóstwo barów i restauracji, słychać głośną muzykę, odbywają się tutaj liczne koncerty i wystawy. We włoskiej restauracji przylegającej do portu jemy pyszne risotto.

Z cyklu „ciekawostki rejsowe”: we francuskich mediach stale pojawiają się komunikaty o masowym zajmowaniu przestrzeni przez przyczepy i kampery. Okazuje się, że we Francji żyje kilkaset tysięcy gens du voyage czyli ludzi prowadzących koczowniczy tryb życia. Zgodnie z obowiązującym prawem, każda gmina powyżej 5 tyś mieszkańców jest zobowiązana do stworzenia i utrzymywania przystosowanych dla nich terenów postojowych wyposażonych w wodę, prąd i sanitariaty umożliwiających normalne życie. Koczownicy (głównie są to Romowie) mają prawo do edukacji, opieki medycznej i pomocy społecznej jak każdy inny obywatel. Nawet jeżeli parkują nielegalnie gmina czy policja nie mogą ich od razu wyrzucić bez sądowego nakazu i zapewnienia alternatywnego miejsca. Problem z koczownikami co roku nasila się latem kiedy wzmaga się ich ruch a gminy nie zapewniają im dostatecznej ilości miejsc. Zajmują wówczas boiska, pola uprawne czy place targowe co prowadzi do skarg mieszkańców.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *