19.07.2025

Zazwyczaj jest tak, że prognozy pogody rzadko kiedy się sprawdzają. Dzisiaj nastąpił wyjątek potwierdzający regułę – było tak jak google do nas napisało, czyli deszczowo i burzowo od przedpołudnia. Lyon musiał więc poczekać na poprawę pogody. W porcie, tuż obok nas cumują wodne tramwaje, które wzbudziły nasze zainteresowanie i okazało się, że słusznie bo można nimi dopłynąć do samego centrum. Łodzie jako środek transportu zostały wprowadzone w czerwcu tego roku. Na razie są dwa a w przyszłym roku pojawią się cztery elektryczne co pozwoli kursować co 15 minut w godzinach szczytu. Bilety kupuje się na pokładzie a nasza karta odmawia współpracy. Mimo braku możliwości zapłaty przemiły Pan z obsługi wpuszcza nas na pokład i pozwala płynąć.

Po 15 minutach docieramy do centrum i przeprawiamy się kładką dla pieszych na druga stronę. Kładka powstała w miejscu zburzonego przez powódź mostu i nazywa się nieoficjalnie Żyrafą z uwagi na długi czerwony maszt przypominający kształtem właśnie żyrafę. Z kładki roztacza się piękny widok na Saonę i miasto.

Katedrę św. Jana Chrzciciela widać już z kładki. Jej budowę rozpoczęto w 1175 r. w miejscu świątyni, która istniała tutaj w V w. Brał w niej ślub Ludwik IV z Marią Medycejską.

Udajemy się do stacji metra na której jest również fenikular wwożący leniwych turystów na wzgórze, gdzie znajduje się bazylika Notre-Dame. Kupujemy bilety i po 3 minutach jesteśmy na szczycie. Bazylika została ufundowana z prywatnych środków jako wotum dziękczynne za ocalenie od inwazji pruskiej oraz zaraz. Jest zachwycająca.

W krypcie znajdują się obrazy oraz rzeźby z różnych ośrodków maryjnych, jest i nasza Matka Boska Częstochowska – wisi centralnie na wprost wejścia do kaplicy. Jest też drugi polski akcent – to pomnik Jana Pawła II znajdujący się przed świątynią. Nasz rodak odwiedził Lyon i bazylikę w roku 1986. Z punktu widokowego obok bazyliki roztacza się wspaniała panorama miasta z widokiem na Saonę i Rodan.

Tuż obok bazyliki znajduje się metalowa wieża przypominająca wieżę Eiffla. Zbudowano ją na wystawę powszechną jaka miała miejsce w Lyonie w 1894 r. Świeccy mieszkańcy Lyonu chcieli zbudować swój symbol postępu i nowoczesności bo wierzący już mieli swoją bazylikę. No więc postawili ale wygląda to zaskakująco dziwnie. Kiedyś wieża była udostępniana do zwiedzania a dzisiaj jest tylko wieżą telewizyjną i radiową.

Na wzgórzu znajdują się ruiny rzymskiego teatru. Teren jest ogólnodostępny, można odwiedzić trybuny, sceny i podziemne galerie. Miejsce zostało odkryte i odrestaurowane przez archeologów w latach 1933-1950 a od 1945 r. odbywają się tutaj letnie festiwale.

Bilecik na fenikular dla leniwców obowiązuje tylko w jedną stronę więc schodzimy ze wzgórza specjalnie wytyczoną ścieżką w ogrodach wzgórza i udajemy się w kierunku Fontanny Bartholdi. To jedna z najbardziej znanych fontann we Francji. Jej twórca to ten sam artysta, który zaprojektował Statuę Wolności w Nowym Jorku – Frederic August Bartholdi. Powstała w 1889 r. i przedstawia alegorię Francji jako kobietę na rydwanie. Cztery zaprzężone konie to główne rzeki Francji: Loara, Sekwana, Saona i Rodan. Po trzech ostatnich pływaliśmy lub będziemy. Loara jest poza naszym zasięgiem, ze względu na brak połączeń śródlądowych.

Udajemy się na plac Bellecour, największy miejski plac w Lyonie i jeden z największych w Europie – ma 62 tyś m2. Obecny wygląd zawdzięcza Ludwikowi XIV. Pomnik Ludwiczka a w zasadzie jego kopia stoi w centralnym punkcie placu. Oryginał został w czasie rewolucji przetopiony na armaty. Plac jest głównym miejscem spotkań, odbywają się tutaj jarmarki, zimą działa lodowisko. Jest wysypany czerwonym żwirem co stanowi jego znak charakterystyczny. Szczerze mówiąc, oboje spodziewaliśmy się bardziej spektakularnego miejsca.

Zaczyna ponownie grzmieć więc zamawiamy bolta w wersji pet i wracamy do portu. Impreza na tarasie w galerii handlowej położonej obok portu trwa od godziny 12 (o 23 nie widać końca) a muzyczne rytmy po męczącym dniu są mocno uciążliwe. Kapitan chciał nawet wybrać się i uczestniczyć w zabawie ale Majtek zdezerterował. W porcie obwiązuje limit cumowania do czterech dni – my po dwóch odpływamy w bardziej spokojne miejsca. Nasi Francuzi są 140 km przed nami.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *