21.07.2025
Les Roches-de-Condrieu – Valence: odległość 70 km, 3 śluzy , czas 9 h.
Z racji bardzo długiego odcinka jaki mamy dzisiaj do przepłynięcia wypływamy już o 8 rano. Rodan dzisiaj zachwyca – jest spokojny, szeroki, ma piękny zielony kolor. Mimo, że koryto rzeki ma jakieś 300, czasem 400 m szlak żeglowny jest dosyć wąski, ma czasami niewiele ponad 100 m i trzeba się go pilnować. Wyznaczają go czerwone i zielone słupy wysokie na kilka metrów z tych samych powodów co na Saonie (sezonowo zmienny poziom wody), choć nieco niższe. Nawigacja na Rodanie, podobnie jak na Saonie, nie sprawia większych problemów jeśli pilnuje się właśnie tych typowych, zunifikowanych oznaczeń. Czasem czerwone i zielone słupy oznaczające bezpieczną nawigację potrafią pojawić się 200 metrów od brzegu. Brak czujności może skutkować wejściem na mieliznę. Ruch na wodzie, ku naszemu zdziwieniu nie jest duży. W ciągu dnia minęliśmy 3 – 4 barki i tyleż jachtów. Jesteśmy o tyle zdziwieni, że wcześniej mieliśmy informacje o dość dużym ruchu komercyjnym na Rodanie. W śluzach niestety spotykaliśmy barki i średnio przeprawa trwała trzy kwadranse. Rodan jest trudną rzeką. Nurt jest bardzo wartki. W ocenie Kapitana nawet 5-6 km/godzinę. Liczne zawirowania powodują, że nie jest to rzeka do kąpieli nawet dla wytrawnych pływaków. Nie jest też zbyt czysta.
Mijamy elektrownię jądrową Saint-Alban, w której wody Rodanu wykorzystywane są do chłodzenia. Proces ten nie wpływa na zanieczyszczenie rzeki a woda z elektrowni wypływa tylko trochę cieplejsza. Temperatura ta jest stale kontrolowana aby nie przegrzewać środowiska wodnego. W czasie upałów zmniejsza się moc reaktorów by nie przegrzewać rzeki. Elektrownia produkuje rocznie prawie 16 Twh zasilając cztery miliony gospodarstw i jest wiodącym pracodawcą w regionie. Rocznie produkuje energię zaspokajającą dziesięciokrotne zapotrzebowanie półmilionowego Lyonu.
Na zboczach zaczynają pojawiać się winnice – dolina Rodanu jest drugim co do wielkości regionem winiarskim we Francji.
Mamy dzisiaj na trasie trzy śluzy i na każdej niestety musimy czekać. Peszek. Samo śluzowanie przebiega szybko a różnica poziomów wynosi 12 m. Wszystkie śluzy są zarządzane przez CNR -Campagne Nationale du Rhone. To przedsiębiorstwo produkujące zieloną energię, które zarządza elektrowniami wodnymi, farmami wiatrowymi i fotowoltaicznymi oraz odpowiada za żeglugę śródlądową na całym Rodanie. Dane o śluzach i komunikaty rzeczne można znaleźć na ich stronie a odkryliśmy to przez przypadek bo na stronie VNF nie było numeru telefonu do śluzy.
Cumujemy w Port de l`Eperviere, który jest największym portem jachtowym na Rodanie. Posiada 478 miejsc cumowniczych i wszystko co port powinien posiadać, również stację nawodną. Stacyjka jest samoobsługowa. Cena nieco wyższa ( jakieś 20 centów na litrze) ale nie trzeba montować roweru, wózka i jechać półtorej kilometra…..czysta przyjemność. Niestety odmawia współpracy z naszą kartą płatniczą i dopiero po godzinie udaje nam się zatankować z pomocą pracownika portu. Opłata za port wynosi 22 e.
W trakcie naszej podróży przez Francję odkryliśmy, że z ich angielskim nie jest aż tak bardzo tragicznie. Francuzi są po prostu nieśmiali. Wystarczy spróbować powiedzieć troszkę po francusku, resztę po angielsku i nagle okazuje się, że potrafią i czasem wychodzi im to całkiem dobrze. Tak było i dzisiaj na śluzach i w porcie.
