23.07.2025
Viviers – Aramon: odległość 82 km, 3 śluzy, czas 10 h.
Bardzo długo dzisiaj płynęliśmy, praktycznie cały dzień byliśmy w drodze. Na relację zasługuje śluza Bollene. Śluza ta znajduje się na kanale Donzere-Mondragon, który jest kanałem skrótowym omijającym trudny i kręty odcinek Rodanu. Kanał ma długość 29 km i różnicę poziomów 23 m, która jest pokonywana na jednej śluzie. Jest to największa we Francji i jedna z największych śluz w Europie. Obok śluzy znajduje się elektrownia wodna oraz zapora. Budynek elektrowni zaliczany jest do pomników kultury technicznej Francji. Czas śluzowania wynosi zaledwie 20 min. Na wejście do giganta musieliśmy poczekać mino wcześniejszego telefonu bo pojawiła się barka transportująca niebezpieczne materiały a taki statek może być śluzowany tylko w pojedynkę.
Na naszej trasie mamy jeszcze dwie śluzy: Caderousse i Villeneuce-les-Avignon. Średnio na każdą przeprawę potrzeba 3 kwadranse. Rodan prawie cały czas jest szeroki na 400-500 metrów. Głębokość miejscami to nawet 10-12 metrów. Tor wodny jest bardzo dobrze oznakowany, w najwęższym miejscu ma 150-200 metrów. Ruch na Rodanie jest niewielki, minęliśmy tylko kilka łodzi ale na południe płyniemy tylko my.
Zakładaliśmy późne przybycie do Avignon i jednodniowy postój ale po dotarciu na miejsce zweryfikowaliśmy plany. Tak znane i oblegane przez turystów miasto nie dysponuje prawdziwym portem dla jachtów. Jest spore nabrzeże do cumowania long side ale w większości jest zajęte przez wycieczkowce. Można stanąć nieco dalej ale trzeba dysponować długim kablem prądowym a dodatkowym utrudnieniem jest wysokość nabrzeża, która może być kłopotliwa przy wysiadaniu, zwłaszcza jak ma się na pokładzie psa. Przystań znajduje się za słynnym mostem tuż przy ruchliwej ulicy. Ponieważ byliśmy już w Avignon zadecydowaliśmy, że płyniemy 10 km dalej do małego halte fluviale w Aramon. „Zwiedziliśmy” z wody most, pałac biskupi, wszystko uwieczniliśmy na zdjęciach więc w drogę.
W prognozach pogody zapowiadano burze ale liczyliśmy, że uda nam się dopłynąć przed ulewą. Aż tyle szczęścia jednak nie mamy i na dwa kilometry przed przystanią zaczyna polewać. Udaje nam się bezpiecznie zacumować na ostatnim wolnym, zewnętrznym miejscu. Przystań znajduje się po prawej stronie Rodanu, ma około 30 miejsc cumowniczych, jest prąd i woda. Wieczorem nie ma nikogo z obsługi ale miły Pan odbiera telefon. Należność za postój należy włożyć do koperty (są specjalnie naszykowane), opisać imieniem, nazwiskiem, nazwą łodzi i długością a następnie wrzucić do skrzynki pocztowej. Wysokość opłaty zależna jest od długości. My płaciliśmy 20 euro. Pomost chroniony jest bramką a kod otrzymaliśmy od żeglarzy z sąsiedniej łódki. Nie zwiedzamy miasteczka bo jest już późno i nadal grzmi.
