18.08.2025
Saint-Gilles – Aramon: odległość 53 km, 2 śluzy, czas 7,5 h.
Wypływamy punktualnie o 8 rano. Port w Saint Gilles znajduje się na kanale Rodan-Sete, którym kiedyś można było dopłynąć z Bordeaux i Tuluzy do Rodanu. Po wybudowaniu elektrowni w jego końcowym odcinku, tuż przed wejściem na Rodan ruch tranzytowy przesunięto na Mały Rodan i właśnie na ten szlak musimy wrócić 4 km. Pamiętamy o wykonaniu telefonu na śluzę 20 min przed przybyciem – śluzę Saint-Gilles pokonujemy w rekordowym czasie 7 min. Kiedy podpływamy wrota czekają już na nas otwarte a my opuszczamy się się o jakieś 15 cm.
Petit Rodan dostarcza niezapomnianych widoków i płynie się po nim stosunkowo łatwo wypatrując wysokich słupów nawigacyjnych zielonych i czerwonych. Płyniemy z prędkością 8 km/h ale mamy świadomość, że gdy tylko wpłyniemy na Rodan nasza prędkość spadnie bo nurt będzie silniejszy a my cały czas płyniemy pod prąd. Ujście Małego Rodanu nie jest klasycznym wpływem rzeki do rzeki tylko punktem rozdzielenia Rodanu na dwa ramiona. Punkt ten znajduje się w pobliżu Arles i bardzo żałujemy, że nie ma tam żadnego miejsca postojowego dla łodzi turystycznych bo Arles warto zobaczyć. Po wejściu na Rodan nasza prędkość wynosi 6,5 km/h. Oczywiście, możemy i płyniemy szybciej ale odbija się to na spalaniu benzyny dość wyraźnie. Coś za coś albo szybciej albo taniej. Rodan jest zdecydowanie szerszy od Małego Rodanu. Ma na tym odcinku 200-300 metrów. Jest głęboki nawet na 6 metrów. Odcinek Petit Rodan to 25 km, pozostałe 28 do Amaron to już Rodan.
W czasie rejsu widzieliśmy trzy samoloty Canadair, czyli wodne samoloty gaśnicze używane do walki z pożarami lasów, które przeleciały tuż nad naszym jachtem. Mieliśmy wrażenie, że maszyny lądują na wodzie tuż za nami. Doczytaliśmy, że kiedy maszyna dotyka powierzchni wody i ślizga się kilkaset metrów pobiera 6 tyś litrów wody, którą następnie zrzuca na płonący teren. Rodan jest idealny do takiego „tankowania” bo jest szeroki i prosty. Na całym południu Francji jest nadal sporo aktywnych pożarów więc zapewne byliśmy świadkami akcji gaśniczej.
Cumujemy w Aramon na znanym już nam miejscu postojowym. Mamy 37 stopni, więc na termometrach jakby mniej ale poczucie gorąca bez zmian. Za postój płacimy 20 e w kopercie, którą wrzuca się do skrzynki. Po godzinie 18, kiedy robi się nieco chłodniej udajemy się na spacer do miasteczka aby zobaczyć Chateau d’Aramon. Początki zamku sięgają XII w. a od 1635 r. należy do tej samej rodziny. Nie można go zwiedzić ale można podziwiać z zewnąt
Kluczmy małymi kamiennymi uliczkami i każdą chciałoby się uwiecznić na zdjęciach bo tak jest cudnie. Przysiadamy w małym pubie, w cieniu platana. Można tu nabyć aż 8 gatunków lanego piwa i inne napoje niewyskokowe również. Bardzo nam się podoba.
Wracamy na łódkę. Jutro wypływamy bardzo wcześnie bo odcinek do pokonania jest długi bez alternatywnego postoju wcześniej. Na Rodanie miejsc do zatrzymania nie jest za wiele, żeby nie powiedzieć mało.
