26.08.2025
Saint-Jean-de-Losne – Dole: odległość 23,5 km, 9 śluz, czas 4 godziny i 45 minut.
Dzisiejszy odcinek rozpoczynamy później niż zwykle a to dlatego, że graniczna śluza na której rozpoczyna się Kanał du Rhone au Rhin rozpoczyna pracę o godzinie 9. Różnica poziomów jest na tyle spora, że śluzowy na długim wysięgniku odbiera od nas cumy.
Na górze, po sprawdzeniu winiety otrzymujemy pilota i od teraz przez kolejne 70 śluz jesteśmy operatorami śluzowymi. Z pilotem jesteśmy już obeznani bo taki sam model obsługiwał śluzy na Kanale Ardeńskim z tą tylko różnicą, że tamten średnio z nami współpracował a ten bardzo.
Zasada jest prosta: na 200 m przed śluzą należy nacisnąć guzik z informacją, czy chcemy iść w górę czy w dół – my aż do wododziału będziemy się stale podnosili. Sygnał dociera do śluzy, wyświetla się komunikat o rozpoczęciu śluzowania a my czekamy na zielone światło. Wrota się otwierają, wpływamy, mocujemy się i pociągamy niebieską wajchę (czerwona jest alarmowa). Podnosimy się a po wyrównaniu poziomów wrota się otwierają i można płynąć dalej. Do pilota mamy dołączoną instrukcję oraz schemat drogi wodnej z oznaczeniem miejsc postojowych, portów i odległości. Śluzy mają wymiary 39×5,20 m.
Kanał du Rhone au Rhin ma długość 323 km ale dzisiaj nie jest już żeglowny w całości. Na długich odcinkach kanał nie jest typowym sztucznym korytem, ale biegnie po korycie rzeki Doubs. Jego budowę rozpoczęto w XVII w. ale większość powstała w XIX w. Miał stanowić połączenie Morza Śródziemnego z Renem. Na kanale znajduje się 112 śluz i pokonuje się różnicę 370 m. Szerokość koryta wynosi około 15 do 20 m a głębokość wynosi około 2m.
Początkowy odcinek jest dosyć mocno zurbanizowany, na wysokości Travaux znajduje się olbrzymi kompleks chemiczny Solvay, w którym produkuje się tworzywa sztuczne i produkty dla przemysłu lotniczego i motoryzacyjnego. Wielkość robi wrażenie, przypomina hutę Katowice. Przed Dole robi się zdecydowanie ładniej i tutaj zostajemy na noc.
Dole to rodzinne miasto Louisa Pasteura – to tutaj w 1822r. urodził się słynny chemik i biolog. W jego domu znajduje się dzisiaj muzeum.
Pasteur początkowo pasjonował się malarstwem ale szybko odkrył, że prawdziwe arcydzieła można tworzyć w laboratorium. Dzięki niemu powstała pasteryzacja, która chroni naszą żywność przed zepsuciem a także pierwsze szczepionki przeciwko wściekliźnie i wąglikowi. Dom jest obszerny, wielopoziomowy z kilkoma tarasami tuż nad rzeką.
Dole, niezwykle urocze, zwiedzamy poruszając się „ścieżką kota”. Nazwa ścieżki pochodzi od tytułu powieści „Le Chat Perche” napisanej przez pisarza Marcela Ayme, który dorastał niedaleko Dole. Podążając śladami kota można zwiedzić wszystkie ważne miejsca miasteczka.
Zabytkowa starówka pełna jest brukowanych uliczek, średniowiecznych i renesansowych budynków. Jest bardzo kameralnie.
Spacer z żalem skracamy do niezbędnego minimum bowiem od rana straszą nas potężnymi burzami a zaczyna już kropić. Niestety prognozy pogody na najbliższe dni nie są dla nas optymistyczne.
Opłata portowa wynosi 16,4 e, w cenie mamy prąd i wodę. Większa część nabrzeża zarezerwowana jest dla barek Nicols a dla łodzi turystycznych przeznaczono kilka miejsc. Nam udaje się zająć ostatnie wolne miejsce. Barki tej firmy czarterowej są w zdecydowanie w lepszym stanie niż te pływające na Kanale du Midi, są nawet modele wyposażone w klimatyzację i pralkę. Kapitan pobiera do swoich zbiorów katalogi i cenniki czarterów łodzi bo jak twierdzi: kto wie, może kiedyś? Może Irlandia?
