10 czerwca 2024 r.
Okazało się, że w Miłomłynie w marinie było nieco płycej przy brzegu, ok. 70 cm. Wypływając zamuliliśmy nieźle śrubą. Skutek – zatkane odpływy silnika i brak wskazań prędkości i zaburzone wskazania kilometrażu. Po przedmuchaniu przewodu pompką od roweru udało się przywrócić prawidłowe wskaźniki. Na kanale jesteśmy sami, płyniemy z prędkością ok 7km/h. Głębokość w środkowym torze wynosi 1,5m a szerokość średnia ok 20m. Widoki zapierają dech w piersiach. Przed śluzą Zieloną jest rozwidlenie – należy płynąć prosto. Odnoga w prawo prowadzi do jazu – w razie pomyłki można tam zawrócić. Po wyjściu z kanału wpływamy na jezioro Drwęckie. Chcąc dopłynąć do miasta należy kierować się w stronę mostu na grobli na godzinie 11. Cumujemy w Klubie Żeglarskim Ostróda. Ostatnia marina po wpłynięciu do Ostródy i najlepsza. Prąd przy kei, w pozostałych nie ma nawet tego. Głębokość na początku kei 6 m, przy brzegu 1m. W porównaniu ze Szlakiem Wielkich Jezior Mazurskich cofamy się z infrastrukturą o 20 lat. Ale i tak jest cudnie.
Tereny dzisiejszej Ostródy zamieszkiwały kiedyś plemiona Pomezan, a w 1270 r. krzyżacy zbudowali drewnianą strażnicę na miejscu której później stanął zamek. Pierwsi osadnicy pochodzili z miasta Osterode w górach Harzu, skąd wywodził się komtur nadający prawa i to z jego inicjatywy miasto nazwana Ostródą. W 1408 r. po wizycie wielkiego mistrza Urlicha von Jungingena pomieszczenia zamku przekształcono na ogromne magazyny zboża gromadzonego na planowaną wojnę. Po bitwie pod Grunwaldem za zgodą Jagiełły pomieszczenia zamku stały się „chłodnią” w której składowano ciała poległych zakonników w tym wielkiego mistrza. Przez kolejne lata miasto przechodziło z rąk do rąk ostatecznie pozostało w rękach krzyżaków a później w granicach Prus Książęcych. Kiedy wielki pożar w 1788 strawił prawie całe miasto przez 60 lat panował zakaz palenia papierosów na ulicach. W 1807 r. stacjonował tu Napoleon, który przeniósł się później do Kamieńca (tam było zdecydowanie wygodniej). W Ostródzie żył i działał ks. Gizewiusz uwieczniony w nazwie Giżycka, które z racji naszego miejsca zamieszkania jest nam szczególnie bliskie. Wybudowany kanał Oberlandzki przyniósł ogromny rozwój turystyki. Działało tu wiele hoteli, część z nich nawet z bieżącą wodą! W 1912 r. powstała prywatna firma żeglugi pasażerskiej która łodzią motorową Seerose mogła przewozić nawet 79 osób. W czasie wojennej zawieruchy zniszczono ponad 60% zabudowań.
Dziś Ostróda liczy około 30 tys mieszkańców (podobnie jak Giżycko) i zachwyca turystów. Bulwary wokół jeziora są pięknie zagospodarowane. Nie zauważyliśmy wszechobecnych np. w Giżycku bud z tandetnymi pamiątkami Made In China. Zacumowaliśmy w porcie Klubu Żeglarskiego Ostróda więc przy samym deptaku. Keje chronione są przed nieproszonymi gośćmi za pomocą bramek na karty magnetyczne. Na jeziorze znajduje się ograniczony ogromnymi żółtymi bojami tor do jazdy na nartach wodnych. Udaliśmy się w kierunku przystani żeglugi pasażerskiej. Tuż za pięknym molo znajduje się świetna czeska restauracja Hospoda u Jezera, gdzie można zjeść tradycyjny czeski obiad w bardzo rozsądnej cenie. Ajra dostaje od razu na wejściu miseczkę z wodą. Po obiedzie udajemy się dalej na spacer – przed nami zamek krzyżacki gdzie znajduje się muzeum, dalej bulwarem do amfiteatru. Pięknie położony i zadaszony daje możliwość organizacji imprez bez względu na pogodę. Słynne są festiwale reggae oraz disco polo – nie wiemy tylko w jakiej kolejności ta sława 🙂 Obok amfiteatru biegnie aleja przyjaciół Ostródy gdzie swoją tablicę mają między innymi Czerwone Gitary. Wracając przechodzimy obok dużej miejskiej fontanny. Przy bulwarze znajdują się wypożyczalnie kajaków a w naszym porcie można również wypożyczyć rowerki wodne.
Z pokładu łodzi widzimy wieżę Bismarcka oraz okazały hotel Radisson. Obok naszego portu znajdują się jeszcze trzy – zajrzeliśmy do każdego i tu Ostróda w naszych oczach traci. Porty sprawiają wrażenie zaniedbanych, infrastruktura jest stara. Nie ma dostępu do wody z pomostu, w żadnym porcie nie ma też pomp do odsysania nieczystości. No dobrze, damy radę bez tej wody dzisiaj bo po pierwsze: widok z portu jest cudowny, po drugie jest mecz Polska -Turcja, ostatni przed ME. Opłaty za Hooka wynoszą 70 zł za port w tym prąd, prysznic 10 zł.
Porty w Ostródzie:
