16.05.2025
Do Amsterdamu wypływamy już o 8 rano, mamy przed sobą 8 godzin rejsu oraz dwie śluzy. Buja nas strasznie…
Największym wyzwaniem okazały się Oranjesliuzen czyli kompleks śluz, które chronią Amsterdam przed powodziami i zbyt wysokim poziomem wód. Kompleks składa się z dużej śluzy Prince Willem – Aleksander, 3 małych śluz oraz przepławek dla ryb. Na tak dużym obiekcie kontakt z obsługą okazał się największym problemem bowiem pod wskazanym numerem telefonu zgłaszał się tylko automat w języku niderlandzkim. Komory mają różne długości, te po lewej stronie wyraźnie nakierowane są na ruch barek, po prawej mamy oznaczenie Sport. Nie potrafimy namierzyć miejsc postojowych, gdzie można bezpiecznie oczekiwać na wejście. Gdy w końcu udaje nam się znaleźć numer telefonu i dodzwonić, pani mówi nam, że dziś już nie przejdziemy bo pracują do 17 (a jest parę minut po 16) Obok nas krąży większy jacht i kiedy dostaje zielone światło ruszmy za nim nie słuchając już dalszych komunikatów. Śluzy otwarte są do 22 więc nie wiadomo o co chodzi ale w tej sytuacji lepiej nie wpływać do Amsterdamu po 16. Różnica w poziomach jest niewielka i po chwili wpływamy na wody miasta.
Zmierzamy do portu Sixhaven, do którego dzwoniliśmy już rano. Port znajduje się naprzeciwko Dworca Centralnego.
Aby dostać się do centrum trzeba skorzystać z bezpłatnego promu, do którego mamy z mariny 5 minut. Prom zabiera pieszych, rowerzystów, skutery, psy i nie wiemy co jeszcze. Kursuje średnio co 5 minut.
Miejsce jest prawie idealne a radość z pobytu psuje tylko ograniczenie w sieci elektrycznej: max 1300W co oznacza, że nie można użyć czajnika i kuchenki elektrycznej. Rozpoczynamy poszukiwania kuchenki na gazowe kartusze. Opłatę za postój uiszcza się za pomocą kodu QR: do każdego stanowiska cumowniczego jest przypisany kod, skanujemy, podajemy długość łodzi, port macierzysty, ilość osób i płacimy. Trzy doby w Amsterdamie to koszt 74,25 e. Port jest zamykany, kod wejściowy otrzymuje się mailem wraz z potwierdzeniem płatności. Miejsce idealne, prawie w centrum, spokój, cisza i pełny komfort.
Jeżeli przepływa się przez Amsterdam łodzią rekreacyjną potrzebna jest winieta tranzytowa. Jest to naklejka, którą umieszcza się na rufie łodzi. Jest ważna przez 3 lata i kosztuje 43 e. Obowiązuje w całym Amsterdamie. Należy ją zakupić online z wyprzedzeniem.
Tuż obok portu stoi wieżowiec A’Dam – jedna z wielu atrakcji Amsterdamu. Na szczycie wieżowca znajduje się taras widokowy oraz najwyższa w Europie huśtawka na której można bujać się nad krawędzią budynku na wysokości 100 m. Bujanie trzeba sobie zamówić wcześniej i kosztuje 7,5 e. W budynku jest też restauracja obrotowa, klub nocny i hotel.
Są też atrakcje specjalnie dla Ajry – obok portu znajduje się psi wybieg! Jest ogrodzony, znajdują się na nim psie tory przeszkód, zabawki i miska z wodą. Są też kumple i mimo bariery językowej dogadują się świetnie:) Wieczorem wyruszamy tylko na mały rekonesans aby sprawdzić prom i poczuć atmosferę miasta. Obowiązuje jedna bardzo ważna zasada: zanim zrobisz choćby najmniejszy krok sprawdź czy nie jedzie rower. Poruszają się stadami, z dużą prędkością i naprawdę bardzo łatwo o zderzenie. W Amsterdamie jest ponad 880 tysięcy rowerów, czyli więcej niż samych mieszkańców. Rocznie z kanałów wyławia się około 15 tysięcy pojazdów.








