28.04.2025

Z Havel Mariny wypływamy o 9 rano, śluza Brandenburg jest tuż obok nas. Poczekalnia znajduje się na przeciwległym brzegu. Podpływamy i za pomocą „szczekaczki” próbujemy się zameldować. Obsługa komunikuje się tylko po niemiecku, dosłownie wypluwa komunikaty i natychmiastowo się rozłącza. Za pomocą komunikatora telefonicznego udaje nam się jakoś skomunikować i czekamy na sygnał. Kiedy zapala się zielone światło otrzymujemy komunikat, że mamy się ustawić po prawej stronie komory. W śluzie czekamy jeszcze kilkanaście minut na kolejną łódkę po czym zaczyna się podnoszenie. Śluza jest dwukomorowa: północna i południowa. My przeprawiamy się południową która ma długość 220 m i szerokość 17,50 m.

Płyniemy rzeką Hawela, jest szeroko, krajobraz cały czas taki sam. Po 16 kilometrach mamy kolejną śluzę Wusterwitz otwierająca kanał Łaba-Hawela. Ma dwie komory, długość 218 m, szerokość 12, podnosimy się około 5 m. To najbardziej ohydna śluza na naszej drodze – ściany pokryte są grubą warstwą mułu, glonów i mamy wrażenie, że wszystko się rusza. Kanałem Elba-Hawela docieramy do trzeciej śluzy Zerben. Pierwsza śluza powstała 1934 r. i nazywa się ją śluzą holowniczą, ponieważ holownik ciągnął kilka barek a następnie je składał. Niestety głębokość 3 m okazała się niewystarczająca w dzisiejszych czasach toteż w odległości 45 m wybudowano nową. Ma długość 190 m, szerokość 12,5 m, podnosimy się w górę o 5 m. Na wszystkich śluzach w ścianach mamy specjalne polery, używamy środkowej knagi a cumę trzeba trzykrotnie przekładać w czasie podnoszenia. W tej śluzie w momencie podnoszenia powstaje potężny strumień wody więc gdybyśmy stali bliżej, przeprawa byłaby pełna atrakcji. Komunikacja na wszystkich śluzach jak w dniu świstaka: szczekaczka i nikt nie mówi po angielsku. Trzeba korzystać ze zdobyczy technologicznych i używać translatora.

W Burg bei Magdeburg zatrzymujemy się w malutkiej marinie Wassersportfreunde Burg. To przystań, która ma kilka miejsc dla gości, małe pole dla kamperów ale głównie skupia się na turystyce kajakowej.  Zbudowana jest  na planie półkola na prawym brzegu rzeki. W cenie 19 e mamy prąd, toalety, prysznice i śmieci. Woda nie jest zdatna do picia więc tylko umyjemy rano łódkę. Głębokość w porcie wynosi 1,2 m. Jest późno więc gotujemy szybki obiad i mamy czas wolny. Ajrze należy się spacer toteż udajemy się na ścieżkę wzdłuż rzeki – a jakże.

Przepłynęliśmy dzisiaj 12 km po rzece Hawela oraz 46 po kanale Elba – Hawela. Łącznie ze śluzowaniem podróż zajęła nam 9 godzin. To bardzo długi rejs i co tu mówić – nużący już pod koniec. Zakup stralinka był strzałem w dziesiątkę bowiem możemy słuchać w drodze polskich stacji radiowych (Krzysiek pozdrawia panią Olę Filipek z RMF), oglądać TV czy korzystać z internetu szukając potrzebnych w podróży informacji. Kolejne dni będą równie ciężkie bowiem plan zakłada szybkie pokonanie Niemiec i wpłynięcie na wody holenderskie od północy.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *