09.06.2025
Conder-sur-Marne – Dormans: odległość 44 km, 7 śluz, czas 7,5 h
Wypływamy zgodnie z planem o 8.30, nie ma spania. Dzisiejsza trasa wiedzie przez Canal I’Aisne a la Marne, Kanal Lateralny Marny i Marnę. Mijamy bez problemu pierwszą śluzę, na obrotowym mostku otwieranym za pomocą wiszącej rury otrzymujemy od miłego Pana pilota, którym będziemy obsługiwali kolejne śluzy.
Pilot wygląda inaczej niż poprzedni, jest w czarnej walizeczce, ma nawet ładowarkę. Czytamy instrukcję, wszystko wydaje się proste więc płyniemy. Przy kolejnej śluzie nabieramy wątpliwości, czy dobrze zrozumieliśmy pracownika VNF – mamy bowiem pilota i wiszącą rurę. Próbujemy rurą, działa więc wpływamy do komory. Według instrukcji uruchomienie samego procesu śluzowania jest możliwe albo poprzez pilota albo klasycznie poprzez niebieską wajchę. Przycisk nie działa, wajcha tak więc płyniemy dalej. I to by było na tyle, jeżeli chodzi o sprawną przeprawę. Na dzisiejszym odcinku odnotujemy jeszcze trzy awarie. Pilot nie chce z nami współpracować a nić porozumienia udaje nam się nawiązać dopiero na ostatniej śluzie którą pokonujemy w 14 minut. Komory dzisiejszych śluz są inne niż dotychczas mijane, mają bowiem pomosty, które się podnoszą bądź opadają a same ściany skośnie opadają do wody. Podobny system widzieliśmy w porcie w Delfzijl. System jest fajny ale jest jeden mankament – do pomostu może się umocować jedna duża łódź lub dwie małe.
Dopiero dzisiaj widać, że jesteśmy w Szampanii bowiem wszędzie na zboczach widoczne są winnice. Szampanem możemy nazwać tylko wino, które powstało w Szampanii. Każdy szampan jest winem musującym ale nie każde wino musujące jest szampanem ot taka prawda.
Sam proces wytwarzania szampana odbywa się według ścisłej receptury i regulowany jest prawem. Najpierw następuje zbiór owoców i odbywa się on tylko ręcznie. Winogrona są delikatnie tłoczone tak aby uzyskać biały sok nawet z czerwonych owoców. Następnie w metalowych lub dębowych zbiornikach sok fermentuje i powstaje wino bazowe. Dalej mistrz piwnic miesza różne wina bazowe, dodaje mieszankę drożdży oraz cukru i butelkuje. Winko leżakuje sobie minimum 15 miesięcy i zachodzi druga fermentacja. Pozostaje usunięcie osadu drożdżowego – w tym celu butelki codziennie się obraca i pochyla. Następnie szyjka zostaje zamrożona a czop osadu zostaje wypchnięty przy otwarciu butelki. Dodaje się jeszcze mieszanki wina, następuje zakorkowanie klasycznym, grzybkowym korkiem i zabezpieczenie metalową opaską. Można się delektować.
Cumujemy w małym miasteczku Dormans na halte fluviale. Udaje nam się stanąć na ostatnim wolnym miejscu ale dosłownie na gazetę między dużym jachtem a barką. Mamy prąd i wodę za jedyne 14,4 e. Miejsce postojowe znajduje się na terenie pola campingowego, teren jest bardzo zadbany są ławki, stoliki, plac zbaw. Gdybyśmy mieli ochotę możemy nawet zgrać w minigolfa lub pójść na basen. Nie mamy.
W miasteczku znajduje się piękny zamek z XIV w., 25 hektarowy park oraz zachowany stary sad z ponad 150 odmianami tradycyjnych drzew owocowych.
Nad zamkiem króluje Memoriał poświęcony bitwie nad Marną a w zasadzie dwóm bitwom. Pierwsza odbyła się we wrześniu 1914 r. zaledwie miesiąc po wybuchu I wojny światowej. Niemieckie wojska pewne szybkiej wygranej zbliżały się do Paryża ale dzięki zdecydowanej obronie armii francuskiej i brytyjskiej udało się zatrzymać ofensywę. To starcie uratowało Francję przed szybką klęską.
Druga bitwa rozegrała się cztery lata później a walki toczyły się na obrzeżach Dormans. Miasteczko było ostrzeliwane a z wzgórz mieszkańcy widzieli realne działania bojowe. Dlatego właśnie tutaj w latach 1921 – 1931 powstał Memoriał upamiętniający obie bitwy. Jest to imponujący pomnik nazywany również „Kaplicą Zwycięstwa” z kryptą, kaplicą i ossuarium (miejscem gdzie złożone zostają kości). Pochowano tutaj 1500 nieznanych żołnierzy. Park z pałacem a szczególnie Memoriał są godne zobaczenia a widok ze wzniesienia na winnice a kiedyś pole walki jest fascynujący.
We Francji wbrew pozorom nie tak łatwo jest zjeść coś w restauracji. Mamy problem już trzeci dzień. Albo serwują od 19, jak w Reims albo nie ma w ogóle restauracji jak wczoraj albo jest poniedziałek, jak dzisiaj i wszystkie restauracje są pozamykane. Udaje nam się znaleźć jedynie małą pizzerię specjalizującą się raczej w dowozach ale ma dwa mikro stoliki więc zamawiamy. Pizze są duże, z zamówionych dwóch jemy jedną a resztę pakujemy na wynos. Majtek ma jutro wolne w kuchni.
Do Paryża już tylko 3 dni i jakieś…150 km.
