24.04.2025
I tak – stało się – mamy urządzony i posprzątany dom! To arcytrudne zadanie polegające na przejrzeniu i ponownym poukładaniu wszystkich zabranych na łódź rzeczy wykonaliśmy zaraz po śniadaniu aby móc w spokoju delektować się trzecim dniem rejsu. Porządki do łatwych nie należały więc wypłynęliśmy dopiero o 13 ale za to w jakim komforcie!
Przed nami trasa o długości 31 km do mariny Marienwerder czyli po naszemu Osady Maryjnej, ale za nim tam dopłyniemy musimy pokonać śluzę Niederfinow a w zasadzie podnośnię statków. Jest to jedno z najbardziej imponujących i unikalnych dzieł inżynierii wodnej w Niemczech. Podnośnia pozwala na pokonanie różnicy poziomów wody aż o 36 m między kanałem Odra-Hawela a doliną Odry. Łodzie wpływają do olbrzymiej wanny z wodą, która jest unoszona bądź spuszczana za pomocą systemów hydraulicznych. Cała operacja trwa około 20 minut licząc od momentu wpłynięcia. W Niederfinow znajdują się dwie śluzy: stara i nowa, my korzystać będziemy z nowej wanienki oddanej do użytku w 2022 r. Każda z nich zastępuje system 4 tradycyjnych śluz komorowych.
Do „poczekalni” przed śluzą dotarliśmy o godzinie 14, zgłosiliśmy telefoniczne nasz zamiar przejścia i dowiedzieliśmy się, że śluzowanie będzie za godzinę (dzisiaj nasz angielski okazał się przydatny). W kwietniu śluza działa tylko 3 razy dziennie – o 11, 13 i 15. W sezonie na pewno częściej. Czekamy więc nieco się nudząc, nawet posprzątać nie ma co… Po zapaleniu się zielonych świateł wpływamy do komory i mocujemy Hooka do olbrzymich polerów. Konstrukcja wanny pozwala na swobodne wyjście z łodzi a w wannie zmieszczą się jednostki do 110 m długości. Nad głowami mamy wycieczkę ciekawskich turystów bowiem obiekt ma tarasy widokowe i można go zwiedzać a w wannie oprócz nas tylko jeden mały statek wycieczkowy. Wrota zamykają się a my jedziemy w górę. Jest to najbardziej komfortowe śluzowanie w naszej historii. Widok na górze robi ogromne wrażenie, świetnie widać też starą śluzę, która z tego miejsca wygląda jak katedra. Przejażdżka tą windą jest bezpłatna.
Do celu docieramy o godzinie 18. Marina jest bardzo ładna, do wypoczynku zachęcają drewniane ławy i leżaki. Za postój, prąd, wodę i wc płacimy 22,5e. Prysznice są płatne dodatkowo 1e za 3 min (wrzutka do automatu).
Zabieramy się za obiad i okazuje się, że tutejsza infrastruktura elektryczna nie jest w stanie udźwignąć kuchenki i czajnika (tylko do 1,5 kW). Z obawą włączamy TV – działa.
Miasteczko jest malutkie, w centrum znajduje się stary kościół, lodziarnia, piekarnia i plac zabaw. Wielu berlińczyków odpoczywa tu w weekendy bowiem oprócz sportów wodnych można tu spędzać czas na wycieczkach rowerowych – w okolicy znajduje się wiele świetnych ścieżek a kilka z nich rozpoczyna swój bieg naprzeciwko wyjścia z mariny.
