13.07.2025

Le Pont d’Ouche – Gissey-sur-Ouche: odległość 14 km, 13 śluz, czas 8h w tym 3:5 h przerwy

Jest takie powiedzenie, że coś idzie jak po grudzie – to o nas. Z zaplanowanych trzech dni do końca Kanału Burgundzkiego zrobi się na pewno więcej a o ile to czas pokaże. Wypływając dzisiaj liczyliśmy, że uda nam się pokonać dystans co najmniej 20 km tymczasem po pokonaniu 3 śluz nastała przymusowa przerwa – z powodu braku pracowników zostaliśmy dosłownie porzuceni. Asystująca nam śluzowa po trzech przeprawach zostawiła nas i udała się w przeciwnym kierunku przeprawiać inne oczekujące łodzie. Zacumowaliśmy w kanale z małymi trudnościami. Przy brzegu 50 cm wody. Tak w ogóle jest płytko. W środku nurtu niewiele ponad 1,5 m. Łódka żaglowa Bułgara, który czekał z nami w Pont Royal na usuniecie awarii w kanale ma zanurzenie 1,8 metra więc życzenie stopy wody pod kilem nabiera realnego znaczenia. Kanał ma szerokość 15-17 metrów, ale tak naprawdę bezpieczna szerokość żeglowna to najwyżej 12 m.

Po wymuszonym postoju ruszamy ale przeprawa idzie bardzo wolno. Jest tylko jedna pracownica VNF, wszystkie śluzy są ręcznie otwierane i na każdej musimy czekać na napełnienie komory. Zajmuje to średnio 20 minut. Po wczorajszym odcinku kanału położonym blisko hałaśliwej autostrady zrobiło się spokojniej. Ponownie wyrosły zielone wzgórza, pojawiły się małe stada brązowych tym razem krówek. Znowu jest sielsko.

Tylko płyniemy tempem ślimaka. Śluza co kilometr lub mniej. Nie chcąc stać w oczekiwaniu na jej otwarcie zbyt długo, płyniemy z prędkością 4 km/h. Na koniec okazuje się, że port do którego zmierzaliśmy jest pełny więc stajemy 2 śluzy wcześniej w kanale bez dostępu do prądu i wody. Francuzi, z którymi płyniemy są bardzo pomocni i życzliwi. Mieszkają niedaleko w Auxerre i płyną barką na południe. Ich celem, podobnie jak naszym jest kanał Du Midi. Tam sprzedają łódź i wracają do domu. Obejrzeliśmy ich barkę – jest obszerna i wygodna choć wymagałaby pewnego retuszu.

Pierwsza zasada na łodzi wg Majtka: jeżeli coś leży dłuższy czas nie używane, to po schowaniu można być pewnym, że następnego dnia będzie bardzo potrzebne. Tak było z nową kuchenką gazową.

Chyba mamy na tę chwilę już dość kanałów i marzymy o rzece. Do Saony, dopływu Rodanu zostało nam ok 50 km i minimum 2 dni ślimaczenia.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *