7 czerwca 2024 r.

Kierunek północ-Zalewo!  Będzie jeszcze lokowanie produktu – w Siemianach w delikatesach przy porcie można kupić rano cały, duży kawałek świeżego drożdżowego ciasta z owocami za 12 zł!!

Realizacja planu okazała się niełatwa, bowiem w trakcie wypływania tak skutecznie zahaczyliśmy trapem o Y-boom, że utknęliśmy na dobre. Żadne manewry w tył i na boki nie pomogły, obniżenie Y-boom’u również. Jacht stał całkowicie unieruchomiony. Żeglarska brać w takich chwilach jest bardzo pomocna i już za moment mieliśmy kilku pomocników. Wydawało się, że jedynym rozwiązaniem będzie rozkręcenie części trapu i nagle cud – po kilku dociskach ramienia Y-boom’u łódka uwolniła się samoistnie!

Polak mądry po szkodzie i teraz już wiemy co się stało. Y-boom’y tutaj nie są umocowane na sztywno i już przy niewielkim nacisku schodzą pod wodę. Wypływający jacht docisnął odbijaczem końcówkę ramienia, która poszła w dół po to by za chwilę odbić pod powierzchnią trapu. Ot co – i teraz wiemy, że takie pułapki czyhają tu na nas wszędzie – bo wszędzie są takie same Y-Boom’y! Udało się wypłynąć bez większych szkód.

Zaczyna padać deszcz więc rezygnujemy z cumowania w Matytach .Porcik jest malutki, zaledwie na kilka łódek i raczej do cumowania tylko dziobem. Obok widoczna jest większa przystań ale okazuje się, że jest to teren prywatny, wykorzystywany chyba raczej przez rezydentów. Płyniemy więc dalej. Przed nami wejście do Kanału Dobrzyckiego. Ma długość 2,7 km i jest to najstarszy kanał żeglowny w Polsce. Wybudowano go w 1331 r. za zgodą komtura krzyżackiego na wniosek miejscowej ludności. Przeprawa miała umożliwić spławianie drewna oraz zboża do Bałtyku. W średniowieczu miał 800m długości, został pogłębiony i poszerzony w 1850r. podczas budowy Kanału Elbląskiego. Dzięki temu w XIX w. po kanale mogły kursować parowce!

Średnia szerokość kanału wynosi ok 12m a głębokość minimalna w środku toru to 1,5m. Bardzo żałujemy, że pada bo widok jest niesamowity (trochę przypomina naszą Węgorapę) brzegi kanału porośnięte są trzciną, wokół pastwiska, wodne ptactwo i lasy. Nenufary jak w „Nocach i dniach” tylko Pana Toliboskiego brak. Przed mostem w Dobrzykach kanał ma zaledwie 8m szerokości. Brzegi zostały wzmocnione, jest też mały pomost. Pierwotny drewniany most został wybudowany w trakcie przekopu a obecny jest repliką tego, który stał tutaj 100 lat temu. Przed wejściem do jeziora Ewingi szerokość kanału dochodzi nawet do 25m. Płynęliśmy z prędkością ok 5km/h, nie będąc pewni głębokości, cała przeprawa zajęła nam ok 45 min. Z ciekawostek jakie znalazłam w czeluściach internetu: w 1973 r. kanał przepłynął kajakiem Jan Paweł II.

Jezioro jest bardzo płytkie, więc z naszym zanurzeniem trzymaliśmy się ściśle wyznaczonego toru i tak oto udało nam się dopłynąć do Zalewa. Marina jest bardzo ładna, jest cicho i pusto. Nie działa jeszcze bar (czeka na sezon). Teren wokół mariny zachęca do wypoczynku: są piękne nasady z kocimiętki, traw, liliowców, zadbane trawniki i ławeczki. Jest wieża widokowa i zegar słoneczny, którego tarcza zbudowana jest z koła wyciągarki z jednej z pochylni Kanału Elbląskiego. W samym Zalewie jest sporo sklepów nie ma natomiast żadnego baru czy restauracji. W centrum znajduje się bardzo ładny stary kościół – niestety był zamknięty. W 1991 r. W Zalewie odkryto skarb składający się ze złotych monet a na motywach tego wydarzenia Jerzy Ignaciuk napisał powieść „Pan Samochodzik i floreny z Zalewa”.

Z uwagi na brak zaplecza gastronomicznego na obiad makaron z serem. Opłaty za Hooka wynoszą 55 zł (jednostka + 2 osoby) w tym woda i prąd, prysznice dodatkowo 10 zł za osobę. Podróż z Siemian do Zalewa zajęła nam płynąc bardzo spokojnie 3 godziny. Cumowania na Y- boom’ach, Głębokość w Porcie 1,3m.

P.S. Dziś mecz Polska – Ukraina, a za tydzień Mistrzostwa Europy!!! Będzie dobrze, może nawet bardzo dobrze 😉

Na pięknej trawce była piłeczka.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *