24 czerwca 2024 r.
Dzisiaj kierujemy się do Elbląga, który traktujemy jako punkt postojowy w trasie do Malborka. Port jest idealnym miejscem do prac porządkowo – gospodarczych bowiem Hooka trzeba umyć a prania mamy całą masę. Wypływamy o 11 mamy przed sobą 30 km. Od początku rejsu łącznie przepłynęliśmy 300 km.
Szybciutko tniemy po zalewie kierując się na południowy zachód do wejścia na Nogat. Po drodze mijamy ujście Wisły Królewieckiej do Zalewu i dużą ilość sieci rybackich więc nie ma mowy o jakichkolwiek skrótach. Pływanie po zalewie wymaga skupienia, nawet malutkie dziś fale sprawiały, że tyczki sieci były słabo widoczne z daleka, a sporo miejsc połowów oznaczonych było tylko zwykłymi patykami. Pławy mimo że na mapach wyglądają jakby stały w jednym rzędzie wcale tak nie stoją i czasem trzeba ich długo wypatrywać. Kierowaliśmy się na stawę Gdańsk i potem po pławach jak po sznurku do ujścia Nogatu. Mogliśmy płynąć Zalewem do ujścia rzeki Elbląg ale wybraliśmy w naszym przekonaniu ładniejszy szlak i niewiele dłuższy.
Nogat jest piękny, tor wodny szeroki, tylko przy brzegach duża ilość roślinek. Poziom wody jest zaskakująco wysoki i wynosi 2 – 3 m. Po drodze mijamy dwie łódki czyli można by powiedzieć, że sezon się rozpoczął. Z Nogatu wpływamy do Kanału Jagiellońskiego.
Kanał jest jednym z najstarszych w Polsce, powstał w 1483 r. i ma długość 5,7 km.W miejscowości Bielnik przepływamy pod mostem i nieczynnymi już wrotami przeciwpowodziowymi – dawniej była tutaj śluza i jesteśmy na kanale. Większość brzegów jest porośnięta trzcinami, płynie się po nim bez większych problemów. Głębokość w środkowej części wynosi ponad 2 m. Po wyjściu z kanału wpływamy na rzekę Elbląg i po około 200 m lądujemy w marinie Jachtklubu Elbląg. Jest godzina 14.30.
Port położony jest naprzeciwko bardzo charakterystycznego elewatora zbożowego. Budynek z napisem „ Elbinger Hafengesellschaft m.b.H” i herbem widocznymi do dzisiaj powstał w 1938 r. Nadal jest wykorzystywany jako magazyn zboża. Jachtklub Elbląg powstał w 1959 r. najpierw jako Ognisko Wodne Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej „Zamech” które w kolejnych latach przeistoczyło się w Jachtklub Elbląg, a od 2001 działa pod nazwą Stowarzyszenie Jachtklub Elbląg. Tą historię widać też na wodzie – stoi tu wiele wspaniałych jednostek.
Wykonaliśmy telefon do bosmana w Białej Górze by zasięgnąć informacji o stanie wody w Wiśle. Już wiemy, że nie popłyniemy Wisłą do Tczewa i w górę bowiem jest to zbyt ryzykowne. W sytuacji uszkodzenia łodzi mielibyśmy gigantyczny problem z wyciągnięciem łódki, szkody mogły by być bardzo duże. Z samego rana ruszmy do Malborka, mamy przed sobą około 4-5 godzin płynięcia. Załogant wymył łódkę, zrobił dwa prania i wszystko wyprasował. Kapitan ogląda mecz Chorwatów z Włochami. Jakiś podział musi być.






