9 czerwca 2024 r.
Mimo, iż planowaliśmy zostać w Chmielówce pogoda zweryfikowała nasze plany. Niby było ładnie, ale jednak nie była to aura do leżakowania. Podjęliśmy decyzję, że płyniemy do Miłomłyna. Przed nami przeprawa przez Kanał Iławski czyli odnogę kanału Elbląskiego, który łączy Jeziorak z węzłem wodnym w Miłomłynie. Jest bardzo długi bowiem liczy sobie 12 km. Po drodze miniemy 9 mostów oraz wrota bezpieczeństwa w Zagadce i Ligowie. Oddano go do użytku w 1860 r. Wypływając z portu mijamy zatokę Kraga, dalej jezioro Dauby i wpływamy do kanału. Kanał zachwyca od pierwszych metrów. Jest dziko, zielono, słychać tylko ptaki. Przez spory odcinek płyniemy sami, w sumie na całej długości miniemy zaledwie 4 łódki i skutery wodne. Panom ze skuterów już dziękujemy – bez fali w kanale nie ma zabawy!!! Kanał ma głębokość 1,3-1.4 m w środku toru wodnego i szerokość 8-12 metrów. Płyniemy zaledwie 5 km/h w obawie o śrubę. Co jakiś czas widoczne są powalone do wody niewielkie gałęzie, w wielu miejscach szerokość kanału ograniczają zwisające gałęzie drzew. Nie mniej czujemy się bezpiecznie. W miejscu gdzie znajdują się wrota bezpieczeństwa szerokość kanału zmniejsza się drastycznie i osiąga niecałe 4 m. Na odcinku między wrotami kanał poprowadzony jest na sztucznym nasypie przez wody jeziora Karnickiego. Lustro wody jeziora jest poniżej lustra wody w Kanale. Gdyby więc nastąpiło przerwanie grobli, woda zaczęłaby spływać z Kanału do jeziora Karnickiego. Dlatego zbudowano wrota bezpieczeństwa, które w razie obniżenia poziomu wody w Kanale zablokują odpływ wody. Podobne Wrota Bezpieczeństwa chronią przed odpływem wody z innych jezior i odcinków kanału, oraz umożliwiają prace konserwacyjne przy pochylniach.
Pokonanie kanału zajęło nam 2 godziny. W Miłomłynie szlak rozgałęzia się – w prawo mamy szeroką zatokę, która prowadzi do śluzy Miłomłyn a droga do Elbląga i do przystani wiedzie na wprost.
W Miłomłynie cumujemy w „Przystani na Wyspie” – port jest kameralny, po prostu uroczy. Są kwiatki, rabatki, ławeczki w cieniu drzew zapraszają na odpoczynek. Bardzo pomocny bosman wskazuje miejsce do cumowania. Głębokość w porcie wynosi ok 1,2m i cumujemy do Y-boom’ów. Opłaty za Hook’a wynoszą 70 zł, 20 zł prąd, prysznice 10 zł, woda 10 zł za 100l. W przystani nie ma baru, zakupy można zrobić w pobliskich sklepach. Są natomiast kajaki do wypożyczenia. 100 m dalej widoczny jest duży pomost miejski gdzie również można przycumować ale już bez prądu i wody.
Ruszamy w miasto. Miłomłyn zbudowali w XIII w Krzyżacy, w mieście wznieśli zamek i młyn. Miasto przeżyło rozkwit w trakcie budowy kanału Elbląskiego i byłoby piękne gdyby nie II wojna światowa. Zniszczenia objęły ponad 90% zabudowy. Dla zainteresowanych – w mieście przed wojną produkowano piwo „Haar im Maul”- co w wolnym tłumaczeniu znaczy tyle co „włos w gębie” … Warto zobaczyć stary kościół. Nieco dalej zlokalizowaliśmy restaurację- kawiarnię Romantica – położoną a jakże bardzo romantycznie nad brzegiem rzeki Liwy. Można tu zjeść pyszną pizze z pieca.
