12.05.2025
Dziś obieramy kierunek Lemmer. To małe miasteczko, które kiedyś słynęło z rybołówstwa a dziś żyje głównie z turystyki. Szczególnie upodobali je sobie niemieccy turyści, słychać ich na wąskich uliczkach i w restauracjach. W tym portowym miasteczku wszystko zmieniło się w 1932 r. kiedy wybudowano olbrzymią tamę Afsluitdijk i słona woda zmieniła się w słodkowodne jezioro Ijsselmeer. Jeszcze większą zmianę przyniosło otwarcie w 1936 r. Noordoostpolder. Z morza odzyskano 48 000 hektarów ziemi co spowodowało gwóźdź do trumny lokalnego rybołówstwa. W 1975 r. IJsselmeer zostało podzielone na dwie części poprzez ukończenie kolejnej tamy Houtribdijk (obecnie zwanej Markerwaarddijk). Dawna południowa część IJsselmeer tworzy obecnie jezioro Markermeer.
Rejs ze Sneek zajmuje nam 3,5 godziny. Początkowo płyniemy jak poprzednio kanałem księżniczki Małgorzaty a potem już wyraźnie węższym kanałem.
Wpływając do miasteczka mamy 2 mosty zwodzone oraz zabytkową śluzę. Za wpłynięcie do miasteczka na drugim mostku należy uiścić opłatę 7 e. Pani mostowa ma wędkę z zawieszonym drewnianym chodakiem, do którego należy wrzucić pieniądze. Przejście przez kanał jest bardzo spektakularne – wokół mnóstwo malutkich domów z przystaniami, gwarne restauracje, zacumowane łodzie. Śluza z pięknymi budynkami jest obiektem historycznym. Przed utworzeniem wału była śluzą morską.
Płyniemy do portu Jachthaven Friese Hoek, jest nieco oddalony od centrum (jakieś 15 minut spacerem) ale okolica jest cicha i podejmuje nas miła obsługa. Opłata wynosi 27,40 e w cenie mamy prąd, wodę i wc. Prysznice są na wrzutki 0,5 e.
Udajemy się na obiad do malutkiej restauracji nad kanałem. Dziś szef kuchni serwuje flądrę i jest przepyszna.
Kolej na plażę, jest ładna, zagospodarowana ale możemy ją podziwiać tylko z oddali bowiem od maja do września obowiązuje zakaz wchodzenia na plażę z psami. W rankingu plażowym 2:0 dla bałtyckich plaż.
W popołudniowych planach mamy prace gospodarcze. 600 m od portu jest stacja benzynowa więc Krzysiek robi trzy kursy po 60 l każdy. Majtek zabiera się za sprzątanie. Wypływając ze Sneek podpłynęliśmy do nawodnej stacji ale cena paliwa była bardzo wysoka, różnica w cenie w stosunku do tradycyjnej, naziemnej stacji wynosiła 0,5 e na litrze więc nie tankowaliśmy. Na pracach około – łodziowych minęło nam całe popołudnie. Wieczorem zajęcia międzypokładowe.
W porcie znajduje się latarnia morska, która jest repliką latarni zbudowanej w 1885 r. Ta oryginalna została zburzona w 1968 r. bowiem Lemmer przestało być miastem morskim a wokół latarni gromadzili się często młodzi ludzie co nie podobało się władzom.
Jutro płyniemy do Urku odwiedzić znajomych Holendrów.
