9-14 lipca 2024r.

Na dłuższy postój i dni bez pływania wybraliśmy Siemiany z uwagi na ładny port i infrastrukturę jakiej potrzebujemy. Upalne dni można spędzić w cieniu drzew, można w spokoju poczytać, niestety kolor wody nie zachęca nas do kąpieli. Jedynie Ajrze nie przeszkadza „błękit sztynorcki” i z radością się zanurza w wodzie w pogoni za piłeczką. Mamy idealne miejsce na końcu pomostu gdzie jest cisza i nikt się nie kręci.

W Siemianach jest sporo turystów, otwarte są już Szopa i Kurka Wodna, które w czerwcu działały tylko w weekendy. W Kurce Wodnej można zjeść fantastyczny domowy obiad – za danie dnia składające się z zupy i drugiego dania zapłaciliśmy 39 zł i było pysznie. Szopa w porze obiadowej jest bardzo oblegana ale miejsc jest sporo i na posiłek nie trzeba długo czekać. W czwartek czekała na nas atrakcja bowiem w Kurce miał się odbyć wieczorny koncert zespołu BANDemia. Było to fantastyczne doznanie muzyczne bowiem artystka o anielskim głosie zaśpiewała znane covery i nie było „Hiszpańskich dziewczyn” ani nieśmiertelnej Kei za to były tańce oraz spontaniczny występ z widzami a tu posypały się klasyki takie jak „Sound of Silence”, „Mrs. Robinson”, „Take me home”. Podobało nam się bardzo i szkoda tylko, że takie wydarzenia odbywają się tylko raz w tygodniu w czwartki.

W piątek dojechał do nas Jarek ciekawy Jezioraka i Siemian. Wybraliśmy się na spacer do Rezerwatu Jasne oraz na mały rejs. Planowaliśmy jeszcze postój w Chmielówce jednak okazało się, że nie ma wolnych miejsc w porcie. Tak więc ponownie witamy Siemiany.

W niedzielny poranek Jarek wraca do Gliwic a my płyniemy do Iławy. Jeziorak prezentuje się zgoła inaczej niż dotychczas. Wszyscy wodniacy zameldowali się na wodzie i korzystają z pięknej pogody. Im bliżej Iławy tym ruch co raz większy. Niestety jak i u nas obserwujemy sporą ilość skuterów, których właściciele za nic mają przepisy. Stajemy w porcie „Pod Omegą” i mamy dużo szczęścia bo trudno o miejsce – wszyscy spływają na finał Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej. W porcie działa najstarsza w Iławie tawerna, jest sklep żeglarski, prąd i woda na pomoście. Opłata za Hooka wynosi 50 zł w tym prąd, woda, toalety i prysznice. Odcinek z Siemian do Iławy 21 km pokonaliśmy w dwie i pół godziny.

I tak zatoczyliśmy koło wracając do Iławy po równo siedmiu tygodniach. Pływaliśmy przez 27 dni, reszta była przeznaczona na relaks i zwiedzanie. Średnio pływaliśmy 3 godziny dziennie i 24 km choć były dni kiedy byliśmy na wodzie dłużej, na Kanale Elbląskim czy na Nogacie gdzie czasem nie było możliwości cumowania wcześniej niż po 5 godzinach. Przepłynęliśmy po dokładnej weryfikacji 650 km w ciągu 87 motogodzin. Spaliliśmy 300 litrów benzyny co dało średnią 3,45 l/h i średnią prędkość 8km/ godzinę.

 

Rejs był dobrze przygotowany logistycznie co jest bardzo ważne. Mieliśmy mapy, przewodniki . Korzystaliśmy z darmowych aplikacji na tablecie Żegluj.pl oraz NavShip ale najbardziej przydatna była aplikacja Mapy.cz. , która na wodzie sprawdza się równie dobrze jak na lądzie. Trochę byliśmy rozczarowani, iż nie udało nam się przepłynąć całym zaplanowanym odcinkiem Wisły na Pętli Żuławskiej i przepłynąć następnie w Bydgoszczy na Pętlę Wielkopolską ale rozsądek na wodzie najważniejszy. Wracamy cali z nieuszkodzoną łódką po siedmiu tygodniach, cztery tygodnie wcześniej. Za rok ruszamy dalej. Z początkiem maja zrzucimy łódkę na Odrze. Potem Berlin, Hamburg, Amsterdam Bruksela, Paryż i południe Francji aż po Canal du Midi. No i powrót przez Koblencję, Wiedeń do Bratysławy z początkiem października, tak ok 5000 km. Szkoda, że nie powstał planowany kiedyś kanał Odra -Dunaj. Ale to wszystko przed nami za rok.

A mistrzami Europy  Hiszpania… zasłużenie jak najbardziej.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *