Linz – Marbach: odległość 82 km, 3 śluzy, czas 8 h.
W ostatnich dniach rejsu Dunaj pokazuje nam swoje jesienne oblicze. Temperatura spadła o kilkanaście stopni i pada. Polewa nas stale z nielicznymi przerwami co mocno utrudnia pływanie. Momentami jest bardzo słaba widoczność, od czasu do czasu pojawiają się mocne porywy wiatru i falujemy. We wtorek pokonaliśmy odcinek z Linz do Marbach. Planowaliśmy postój w Grein, zabytkowym miasteczku z najstarszym austriackim teatrem i zamkiem ale niestety marina nie przyjęła nas więc popłynęliśmy dalej do Marbach.
Marbach nie jest wielką atrakcją opisywaną w przewodnikach ale ma duża marinę i połączone z nią pole kamperowe. Pomosty są pływające i dosyć wiekowe więc wyostrzamy zmysł równowagi bo o kąpiel nietrudno. Opłatę za port umieszcza się w recepcji na polu – płacimy 25 e, w cenie mamy prąd i wodę. W porcie znajduje się dosyć znana restauracja „Zur Alten Fahre” w której lubią przesiadywać żeglarze. W sezonie zapewne jest tam tłoczno a w czasie naszej wizyty żeglarzy było dwóch, raczej emerytowanych.
24.09.2025
Marbach-Krems: odległość 48 km, 1 śluza, czas 4 h.
Odcinek z Marbach do Krems pokonujemy w deszczu, mamy spory wiatr sięgający w porywach do 40 km/h, jest słaba widoczność. Mija nas spora ilość „statków miłości”, które wytwarzają duże fale. Wycieczkowiec + wiatr = fala o wysokości 1 m.
Niestety taka pogoda będzie nam towarzyszyć aż do czwartkowego poranku więc zwiedzanie miasteczka odpada. W tych trudnych, żeglarskich warunkach dzielnemu Kapitanowi towarzyszy tylko Ajra, majtek skapitulował i w ciepłej messie ogląda seriale.
Marina w Krems jest bardzo ładna i za to piękno płacimy 41 e. Postój potwierdzaliśmy rano, otrzymaliśmy wskazówki przy jakim pomoście mamy stanąć a Hafenmeister przyszedł po opłatę późnym popołudniem. Popołudnie i wieczór spędzamy na łodzi.