20.07.2025
Lyon – Les Roches-de-Condrieu: odległość 42 km, 2 śluzy, czas 5:30h.
Nie wypływamy skoro świt ponieważ muzyczka w porcie skutecznie nie pozwalała nam na wcześniejszy spoczynek i harce ustąpiły dopiero o 23:30. Startujemy o 9, mamy przed sobą niezbyt długi odcinek – zaledwie 42 km. Dalej nie da rady bo nie ma mariny. W niewielkiej odległości od portu znajduje się miejsce gdzie łączą się Saona i Rodan. Ludzie w Lyonie mówią żartobliwie, że rzeki są jak małżeństwo: Rodan jest gwałtownym, lodowcowym mężem a Saona to spokojna łagodna żona. Saona wnosi do Rodanu bardziej spokojny nurt i czystszą wodę. W miejscu połączenia się rzek stoi bardzo charakterystyczny budynek – to Musee des Confluences: ogromne, nowoczesne muzeum historii naturalnej i kultur świata. Po połączeniu nurt jest szerszy i bardziej głęboki, nasz wskaźnik pokazuje 8 m a my płyniemy z niewiarygodną prędkością 12 km /h !
Rodan ma swoje źródła w Alpach Szwajcarskich na wysokości 1750 m n.p.m. Ma długość 812 km a ujście do Morza Śródziemnego znajduje się w Camargue. To unikalny region słynący z dzikich koni, flamingów i solnisk. Nazwa Rodan oznacza „gwałtowny”. W średniowieczu mówiono, że Rodan jest diabelską rzeką bo jego nurt nagle się wzmagał a statki tonęły w niewyjaśnionych okolicznościach. My przepłyniemy jego ostatnie 300 km zanim wpłynie do Morza Śródziemnego. W swoim dolnym biegu jest szerszy od Saony. Ma ok 200 metrów, czasem nawet poszerza się do 300. Prąd cały czas jest szybszy. Kąpiel w Rodanie w większości miejsc jest zabroniona z uwagi na zdradliwy nurt oraz zanieczyszczenia. Lokalnie są wydzielone miejsca gdzie jest dozwolona.
Na dzisiejszym odcinku mamy do pokonania dwie śluzy – są wyjątkowo duże a różnica poziomów wynosi 11 m. Przed każdą czekamy około 15 min na specjalnych pomostach. Obowiązkowe są kamizelki a mocowanie odbywa się do ruchomych polerów. Wszystko przebiega bardzo sprawnie. Jesteśmy w śluzach sami.
Przed druga śluzą zaczyna nas straszyć burza – ostrzeżenia o gwałtownych wyładowaniach towarzyszą nam od rana. Wzmaga się wiatr, który w porywach ma nawet 40 km/h. Sprawdziliśmy na wiatrometrze, który sprezentował nam przed wyjazdem Jarosław. O 14:30 dopływamy bezpiecznie do portu po niewielkim, krótkim deszczyku i mamy czas na niedzielny relaks.
Port w Les Roches-de-Condrieu jest drugim co wielkości portem rzecznym na Rodanie z 209 w pełni wyposażonymi miejscami postojowymi. W miejscu gdzie dzisiaj jest port był ostry zakręt nurtu, którego bardzo obawiali się żeglarze. W XX w zakręt ten został wyprostowany i poszerzony a w martwym ramieniu powstał port. W dawnych czasach szyprowie przybywali do miasteczka aby stąd rekrutować żeglarzy bo wiadomo było, że ludzie, którzy potrafią nawigować w tym miejscu będą bezpiecznie pływali po całym Rodanie.
Mamy dzisiaj dzień leniwca a burza straszyła, straszyła i nadeszła dopiero o 20.
