25-26 czerwca 2024 r.

Podróż z Elbląga do Malborka trwała 6 godzin, długo i nieco nużąco bo na całym odcinku 36 km nie ma ani jednego miejsca, gdzie można się zatrzymać, coś zjeść, odpocząć. Minęliśmy małą przystań dla kajaków, ale dojście było całkowite zarośnięte. Nurt w Nogacie jest powolny, tor wodny szeroki, głębokość ponad 2 m, krajobraz monotonny. Po drodze mamy dwie śluzy: Rakowiec i Michałowo. Do śluz należy zadzwonić pół godziny przed dotarciem, wówczas jest szansa, że wrota będą czekały otwarte. I tak faktycznie jest, o dziwo mamy również towarzystwo. Obie śluzy są otwierane ręcznie, mają podwójne wrota i otwierane jest jedno skrzydło. Długość śluz 57 m, szerokość 9,7 i podnosimy się na obu o jakieś dwa metry w górę. Koszt śluzowania 9,40 na każdej więc wszędzie tak samo.

Zgodnie z sugestią żuławskich wodniaków w Malborku stajemy w malutkiej marinie „U Filisaka”na prawym brzegu zlokalizowanej tuż naprzeciw zamku. Miejsce jest nadzwyczaj klimatyczne. Cumujemy burtą do małego pomostu, zdolnego pomieścić 2 duże łodzie. Kolejny, nowy pomost jest na etapie budowy. W marinie jest dostęp do prądu, wody oraz wc. Głębokość przy pomoście wynosi ok 1,2 metra niestety przy brzegu pływa sporo roślinek. Trzeba bardzo uważać na śrubę. Mamy również zniżkę 5% w barze. Wszystko to kosztuje 50 zł za dobę! „U Fliska” można bardzo dobrze zjeść, codziennie mamy do wyboru dania dnia, jest też grill oraz rzemieślnicze lody. Restauracja działa do 21, w weekendy do 22 a marina na noc jest zamykana. Super miejsce z przepięknym widokiem na zamek. Wieczorem bajka. Klasyczna, wygodna marina jest kilkaset metrów wcześniej na lewym brzegu ale trzeba z niej troszkę pospacerować do zamku.

Zwiedzanie zamku zaplanowaliśmy na środę, bilety zakupiliśmy przez internet (80 zł normalny, 60 zł ulgowy) i wybraliśmy opcję z przewodnikiem. Na zwiedzanie należy zaplanować min, 3,5 godziny. Ajra spędzi ten czas w specjalnej przechowalni. Są to duże, zamykane boksy z budą, dostępem do wody, oddalone nieco od turystycznego gwaru, gdzie można bezpiecznie zostawić psa. Chęć pozostawienia psa należy zgłosić strażnikowi przy bramie głównej, następnie razem z pracownikiem przechodzi się do kojców. Po wypełnieniu dokumentów można udać się na zwiedzanie. Potrzebna jest książeczka psa ze szczepieniami. Zostawiamy naszej psicy jej własną miskę oraz ulubioną zabawkę. O 10 rano mamy już 28 stopni.
Na temat historii zamku powstało wiele publikacji więc nie będziemy się rozpisywać bo zamek trzeba po prostu zobaczyć. Na teren zamku wpuszcza się jednorazowo 250 osób, bilety kupujemy na wyznaczone godziny. My startowaliśmy o 10 a nasza grupa liczyła 10 osób. Sporo ludzi wybiera formę zwiedzania z audio przewodnikiem i jeżeli komuś zależy na spokojnym i rzetelnym obejrzeniu wszystkich eksponatów to jest to lepsza opcja. My część wystaw obejrzeliśmy bardzo pobieżnie. Na terenie całego zamku można robić zdjęcia, w upalne dni takie jak dziś warto zabrać ze sobą butelkę wody. Mniej więcej po 1,5 godzinie robimy 10 minutową przerwę, można odpocząć i skorzystać z toalety, która jest bezpłatna. Po zakończeniu zwiedzania za dodatkową opłatą można wspiąć się na zamkową wieżę oraz samemu poprzechadzać się po dziedzińcu zamkowym. Wycieczkę kończymy w restauracji, odbierając wcześniej Ajrę. Nie była już sama, sąsiednie boksy były zajęte przez inne pieski.

Warto przespacerować się bulwarem nad Nogatem, który został oddany do użytku 2 lata temu. Wygląda naprawdę wyśmienicie. Spacerując wzdłuż rzeki mijamy mury zamku, do odpoczynku zachęcają ławeczki, małe pomosty wychodzące w wodę. Można odnaleźć figurkę Marianka – maskotki Malborka i koniecznie należy zrobić sobie z nią zdjęcie. Za mostem Pileckiego znajduje się plaża miejska gdzie można się bezpiecznie kąpać oraz wypożyczyć sprzęt wodny. Są też zamykane pomosty, przy których można zacumować burtą ale miejsce jest mało kameralne, panuje to spory harmider. Jak to na plaży, gdzie kąpie się sporo dzieciaków. Jeżeli nie chcemy sami wiosłować/pedałować można popłynąć w rejs turystyczną barką zacumowaną tuż obok kładki prowadzącej do zamku. Koszt – 30 zł od osoby. Tuż za pięknym bulwarem i zamkiem witają nas ulice z mało ciekawą zabudową, nieco zaniedbane. Sporo tu jeszcze do zrobienia.

Po wielu rozmowach z ludźmi mającymi wiedzę o Wiśle podjęliśmy z bólem ostateczną decyzję o rezygnacji z wejścia na Wisłę przez śluzę w Białej Górze. Wisła jest rzeką uregulowana dopiero od mostu w Kiezmarku na swoim 930 km gdzie poziom wody pozwala płynąć prawie cała szerokością rzeki. Wcześniej trzeba kierować się znakami na brzegach i płynąć raz lewą raz jej prawa stroną. Znaki są często słabo widoczne, przesłonięte przez drzewa. Błąd w nawigacji może skutkować wpadnięciem na łachy kamienne i zakończeniem wyprawy. Śluzowy z Białej Góry (wejście na Wisłę z Nogatu ) w rozmowie telefonicznej opowiadał nam jak w zeszłym roku łódka płynąca z Torunia wpadła na kamienie i utknęła. Straż Pożarna, która ma małe łodzie nie była w stanie jej ściągnąć. Dokonał tego dopiero większy statek. O koszta nie pytałem! Obecnie poziom wody na Wiśle jest niewysoki – 175 cm ale to oczywiście nie oddaje poziomów na szlaku. To wszystko zrewidowało nasze plany dotyczące w dalszej kolejności po Pętli Żuławskiej przepłynięcia w górę Wisły i wejścia przez Kanał Bydgoski na Noteć i dalej Wartę aż do Odry. Taki był plan na ten rok. W kolejnym miała być Europa. I będzie ale po prostu zrzucimy za rok w czerwcu łódkę na Odrze. Nasz rekonesans w zeszłym roku ukazał nam też trudności ze znalezieniem bezpiecznego miejsca na Noteci do przezimowania łodzi. A poziom wody w ujściu Warty do Odry był niższy ( poniżej 1 m) niż kilkanaście kilometrów wcześniej na Noteci przed połączeniem jej z Wartą. Natomiast sama infrastruktura na Noteci dla wodniaków bardzo zachęcająca. No cóż szkoda. Jeśli masz łódkę z zanurzeniem 1m ważącą ponad 4 tony zapomnij o Wiśle czy Pętli Wielkopolskiej. Wierzę, że to się zmieni. W czwartek ruszmy więc z powrotem Nogatem i dalej Wisłą Szkarpawą do Rybiny i dalej już uregulowaną Wisłą do Gdańska. Tak więc będzie pętla bez pętelki. A tak prezentuje się zamek nocą.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *