Nazywamy się Sylwia i Krzysztof a PrzygodHook to zapis naszej podróży z realizacją której czekaliśmy na odpowiedni moment. I teraz właśnie ten czas nastał. Trasa nie będzie unikatowa bo pokonało ją już wielu ale dla nas będzie to rejs przez duże R. Drogą śródlądową zamierzaliśmy pokonać prawie całą Europę: z Mazur poprzez pojezierze iławskie, Pętlą Żuławską do Mierzei Wiślanej, dalej Pętlą Wielkopolską. W kolejnych etapach rzeki i kanały Niemiec, Holandii, Francji, Austrii, Słowacji i Węgier.

Początkowo chcieliśmy całą podróż rozłożyć na trzy sezony zostawiając na zimę łódź w jednym z miast nad Notecią przed granicą niemiecką a następnie na południu Francji. Jak zwykle życie zweryfikowało te plany. Niski poziom wody na Wiśle a zwłaszcza w dolnym odcinku Noteci uniemożliwił nam w pierwszym roku dopłynięcie z Iławy przez Pętlę Żuławską i Wielkopolską do Gorzowa Wielkopolskiego czy Kostrzynia nad Odrą gdzie planowaliśmy zimowanie łodzi. Poza tym dramatyczna infrastruktura portowa (którą sprawdziliśmy wcześniej) całkowicie wykluczała pozostawienie łódki na kilka miesięcy bez opieki. Równie dobrze moglibyśmy od razu się z nią pożegnać. Podobnie, po dłuższych przemyśleniach zrezygnowaliśmy z „zimowania” łodzi na południu Francji. Koszty naszego dwukrotnego transportu wraz z całym wyposażeniem łodzi okazały się zbyt wielkie. W tej sytuacji podzieliliśmy nasz rejs na część polską i europejską. W pierwszym sezonie, latem 2024 przepłynęliśmy pętlę z Iławy na Jezioraku, przez Ostródę, kanał Elbląski, Zalew Wiślany, Malbork i Gdańsk aby wrócić do Iławy, skąd transportem samochodowym łódka wróciła do macierzystego portu w Bogaczewie koło Giżycka.
W kolejnym, obecnym sezonie chcemy przetransportować łódź do Szczecina i wypłynąć z Jeziora Dąbie na Odrę. Następnie popłynąć rzekami i kanałami przez północne i środkowe Niemcy i wpłynąć od północy do Holandii. Po przepłynięciu całej Holandii przez Antwerpię i Brukselę wpłyniemy do Francji, do Paryża. Stamtąd Sekwaną, kanałem Burgundzkim i Rodanem do Morza Śródziemnego. W drodze powrotnej z Marsylii popłyniemy Rodanem, kanałem Wogezów i Mozelą do Koblencji. I tu już jak autostradą Renem, Menem i Dunajem przez Frankfurt, Norymbergę i Wiedeń do Bratysławy a może i do Budapesztu. Tu wyciągniemy łódkę i przetransportujemy do Polski. Przez wspomniane skrócenie planów wypłyniemy wcześnie, tuż po Wielkanocy 23.04.2025 i liczymy, że uda nam się powrócić do połowy października. Przed nami półroczny rejs i ok 6000 km po rzekach i kanałach Europy.