17 lipca 2024 r.
Środa to nasz ostatni dzień w Iławie – w czwartek wyciągamy łódź i wracamy do domu. Na dziś zaplanowaliśmy kameralne plażowanie i zwiedzanie. W Łąkorzu oddalonym o 20 km od Iławy znajduje się zabytkowy wiatrak holenderski, stara kuźnia oraz małe lokalne muzeum. Zwiedzanie możliwe jest po wcześniejszym umówieniu się z kustoszem Panem Janem Ostrowskim: 509 980 320. Na plażę nad jeziorem Łąkorz docieramy bez problemów. Jest nowy pomost, boisko do siatkówki, długie łagodne zejście do wody i czyściutka woda. Ajra może schronić się w cieniu drzew. Jest bardzo kameralnie.
Wiatrak jak to wiatrak stoi na wzgórzu i mimo braku skrzydeł robi ogromne wrażenie. Zbudowano go w XIXw a jego konstrukcja sprawiała, że sam ustawiał się w kierunku wiatru. Przed wojną należał do niemieckiej rodziny Lowinów a po jej zakończeniu przeszedł na własność skarbu państwa i pracował do 1956 r. produkując śrutę dla zwierząt. Kiedy nastała mechanizacja uznano, że skrzydła należy zdjąć i tak młyn pracował nadal tyle, że ziarna mielono za pomocą śrutownika o napędzie elektrycznym. W latach 70 zaprzestano produkcji i młyn zaczął niszczeć. Zapewne podzieliłby los trzech innych w okolicy i został rozebrany gdyby nie Łękorskie Stowarzyszenie Ochrony Przyrody i Dziedzictwa Kulturowego. Dziś młyn ma wyremontowany dach, stropy, podłogi i nowe schody. W jego wnętrzu można zobaczyć wspaniałe eksponaty oraz mechanizm, który przetrwał 150 lat.
Udajemy się do starej kuźni, gdzie znajduje się bogata kolekcja eksponatów a w czworakach znajduje się obecnie wystawa starych butelek oraz umeblowanie z początku XX wieku.
Na obiad jedziemy do restauracji Trzy Podkowy. Jest bardzo oryginalna bowiem siedząc w restauracji można zza szyby obserwować ujeżdżalnię.
W naszej tawernie porcie Pod Omegą zamawiamy w ostatni dzień słynne desery – Krem Sułtański i Galaretkę z owocami. Podane w szklanych pucharkach, jak w dawniej. I tak kończymy ten rejs. Żegnaj Jezioraku.








