18 -19 czerwca 2024 r.

Krynica Morska – kiedyś Kahlberg albo Łysa Góra. Nazwa wzięła się od łysego pagórka który Gdańszczanie sprzedali Elblążanom a Ci wybudowali na nim super hotel Belvedere. Był rok 1843 r. i już wtedy wiedziano że pobyt nad morzem jest fajny i że można na tym dobrze zarobić. Wokół hotelu na skarpie powstał piękny ogród, a ziemię pod jego budowę zwożono statkami z Elbląga.
Na samym początku turystyki w tym regionie do Krynicy można było dostać się tylko parowcem z Elbląga a następnie ze statku na ląd łodziami. Gdy poziom wód był niski pasażerów przenosili na rękach marynarze. W 1920 r. w kurorcie oferowano zimne kąpiele, spacery i wdychanie jodu. Były dwie wieże widokowe, pawilon plażowy oraz „ciepłe łazienki” do których rurami transportowano morską wodę, ogrzewano ją a następnie wzbogacono dodając zioła i sole mineralne. Budynek ten przetrwał II wojnę światową i został rozebrany w 1956 r. Do 1913 r. funkcjonowały dwie plaże – panie miały swoją, panowie swoją a pomiędzy nimi stał mur. Główną ulicę kurortu stanowiła Bellevuestrasse dziś ulica Spacerowa. Wraz z rozwojem parowców do Krynicy przypływały regularnie statki a największy z nich Preussen mógł zabrać na pokład 1500 pasażerów. Rejs trwał dwie godziny. Statek ten w 1939 r. został zarekwirowany przez wojsko i służył U – bootom do celów pomocniczych w porcie. W 1946 r. podniesiono jego wrak z dna, wyremontowano i do 1961 r. pływał jako statek pasażerski „Diana” na trasie Szczecin-Świnoujście – Międzyzdroje. W 1905 r. powstało pierwsze molo. Wieczorami słuchało się muzyki, odbywały się zabawy taneczne, grano w karty. Musiało być bardzo klimatycznie. Dzisiaj wzdłuż ulic kurortu wyrosły stragany z pamiątkami (często mającymi niewiele wspólnego z miasteczkiem), budki z lodami, goframi czyli generalnie jeden wielki misz masz.
Idąc na spacer miejmy na uwadze dziki – bo choć miasto zrobiło z nich maskotkę spotkanie z nimi może nie należeć do bezpiecznych. W trakcie poprzedniego pobytu kilka razy musieliśmy zawracać ze spacerów w obawie przed reakcją Ajry na dzika i odwrotnie. Buszują w całym miasteczku niezależnie od pory dnia. Dla fanów dzików – należy znaleźć wszystkie figurki i uwiecznić je na zdjęciu:
-rodzinka dzików koło Informacji Turystycznej
-dzik Bosman w porcie – stoi obok nas
-dzik Ratownik i dzik Rowerzysta na Bulwarze Słonecznym
-dzik Policjant na ulicy Portowej

Jest to absolutne must have ostatniego sezonu a sesje fotograficzne odbywają się od wczesnych godzin porannych i trwają do wieczora (obok naszej łódki stoi Bosman więc obserwujemy). Wtorek to dzień pielęgnacji opalenizny. Jesteśmy przygotowani: mamy kocyk plażowy, parasol, krem z filtrem, namiot dla Ajry oraz świeżo zakupiony parawan o długości 9 m. Jest tak jak być powinno: świeci słońce, mamy swoją parcelę, piasek jest wszędzie – jednym słowem idealnie. Przy pierwszych pomrukach burzy okazuje się, że namiot Ajry jest owszem samorozkładający ale w drugą stronę to nie działa. Ewakuacja przebiega szybko i z prowizorycznie złożonym namiotem ładujemy się do meleksa. Do złożenia konieczne było obejrzenie kilku filmików na YT ale mamy sukces.

Wersja premium aplikacji Windy informuje nas, że nadchodzi deszcz i wiatr. Niestety nie myli się i nocą buja, oj jak buja.
W środę z uwagi na pogodę plażowania nie będzie, będzie za to spacer do Wielbłądziego Garbu. Jest to najwyższy punkt na Mierzei Wiślanej ale też najwyższa stała wydma w Europie. Z wieży widokowej rozciąga się przepiękny widok na morze a z drugiej strony na zalew. Do atrakcji można dotrzeć pieszo – jest oddalona od centrum o 2 km – my wybraliśmy drogę nad zalewem. Było ładnie i pusto ale chmary latających jętek psuły nieco frajdę ze spaceru. W drodze powrotnej zeszliśmy do głównej drogi i skierowaliśmy się w kierunku słynnej R10 (trasa rowerowa Mierzei Wiślanej). Do Wielbłądziego Garbu można też dojechać samochodem, kursują tam również meleksy. Na pochmurny dzień jest to bardzo fajna mikro wycieczka a można ja połączyć ze zwiedzeniem latarni morskiej.

Latarnia w Krynicy została oddana do użytku w 1895 r. mierzyła 23,3 m, była zbudowana z czerwonej cegły i przylegał do niej domek latarnika. Światło latarni było widoczne z odległości 18 Mm. Pod koniec wojny wycofujący się Niemcy wysadzili w powietrze latarnię, grzebiąc pod jej gruzami kilkunastu radzieckich żołnierzy. Kiedy po zakończeniu wojny do Krynicy zaczęła napływać ludność pojawiła się konieczność budowy nowej latarni. Zanim to nastąpiło światło dla żeglarzy i rybaków zamontowane było na wieżyczce dachu hotelu Bałtyk. W 1951 r. zabłysło światło nowej latarni, która została zbudowana w odległości 15 m od miejsca gdzie stała jej poprzedniczka.
Mimo, że mamy czerwiec uliczki Krynicy są pełne turystów. Mijamy nowe, super ośrodki, stylizowane wille ale też ośrodki z domkami, które powstały w czasach PRL a przeszły lekki lifting.

Jeżeli obiad to koniecznie w Strzechówce. Nie jest tanio ale za za to jak pysznie! Pieski są mile widziane.

Przy naszym porcie znajduje się pole dla kamperów – stoi tam kilka samochodów ale chyba nie jest to wymarzone miejsce na postój. Plac jest pusty, parcele nie są ogrodzone, przewija się tam sporo ludzi którzy zmierzają do portu. Ale dla zainteresowanych jest i to w dodatku w centrum miasta.

Kto za dziecka oglądał serial Czterej Pancerni i pies musi wiedzieć, że serial był również kręcony na mierzei a w trakcie realizacji aktorzy mieszkali w Krynicy. I tak: most w Sztutowie odegrał rolę przeprawy pod Berlinem, odcinek „Daleki Patrol”;plaża w Krynicy (wejście 24) – spacer Janka i Marusi odcinek „Brzeg Morza” (scena z kobietą wołającą Mareczka); Muzeum Stutthof – wyzwolenie obozu koncentracyjnego odcinek „Daleki Patrol”; plaża w Piaskach – scena z wynurzającym się okrętem podwodnym odcinek „Fort Olgierd”. A tak wygląda nasz port nocą:

W kolejnych dniach również planujemy dbać o naszą opaleniznę – zostajemy do soboty.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *