15.06.2025

Niedziela zapowiada się nieco chłodniej więc mamy idealną pogodę na zwiedzanie. Jest pochmurnie, temperatura wynosi zaledwie 22 stopnie. Wsiadamy w nasz RER i udajemy się do Notre Dame. Po drodze mijamy Conciergerie – to więzienie, którego najsłynniejszym więźniem była królowa Maria Antonina zanim została zgilotynowana.

Nie rezerwowaliśmy wejściówek do katedry bowiem wszystko w online było już nieaktywne, będziemy stali w kolejce. Wejście jest bezpłatne ale można zarezerwować czas wizyty wówczas kolejka jest mniejsza i ma się gwarancję wejścia. Ogon jest długi ale kolejka przesuwa się bardzo sprawnie i po 15 minutach jesteśmy w środku. Mimo, że odbywa się msza zwiedzanie katedry jest możliwe. Obszar dla uczestniczących w nabożeństwie jest wydzielony a turyści przemieszczają się wokół zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara.

Katedra jest jednym z najsłynniejszych zabytków architektury gotyckiej na świecie. Jej budowa trwała 200 lat. Położona na wyspie Ile de la Cite przyciąga miliony turystów. W katedrze koronowany był Napoleon i beatyfikowana Joanna d’Arc. Do jej renowacji przyczyniła się powieść Victora Hugo „Dzwonnik z Notre-Dame” Dzięki niej nie popadała w zapomnienie. W skarbcu znajdują się cenne relikwie między innymi korona cierniowa Chrystusa ale jak to u nas bywa: peszek – skarbiec jest czynny dopiero o trzynastej. Niewątpliwie jest piękna, ogromne wrażenie robią rozety ale katedra w Reims zrobiła na nas zdecydowanie większe wrażenie.

Zmierzamy w kierunku placu Bastylii. Kiedyś stała tu potężna twierdza i więzienie a dzisiaj to najważniejszy symbol Rewolucji Francuskiej. W twierdzy więziony był Człowiek w żelaznej masce, znany z powieści Dumasa i filmu o tym tytule, Wolter i markiz de Sade. Bastylia została zdobyta przez rewolucjonistów 14 lipca 1789 roku, a następnie zburzona. Rok później Francuzi zaczęli obchodzić ten dzień jako święto narodowe. W centralnej części placu znajduje się Kolumna Lipcowa, którą wykonano z przetopionych armat Napoleona Bonapartego. Wzniesiono ją na pamiątkę ofiar rewolucji lipcowej roku 1830. Na placu znajduje się także wybudowana w roku 1989 Opera ale w naszym przekonaniu jest to zewnętrznie mało atrakcyjna budowla.

Tuż obok znajduje się marina Arsenal, w której pierwotnie mieliśmy cumować. Jest duża, położona praktycznie w centrum ale na pierwszy rzut oka widzimy, że nasza decyzja o zmianie portu była strzałem w dziesiątkę. Wzdłuż muru oddzielającego keje od ulicy znajduje się szpaler namiotów, w których koczują bezdomni. Jest spory hałas a wyjście z Ajrą na spacer nie byłoby prostą sprawą. Wychodząc na cały dzień mielibyśmy obawy o bezpieczeństwo naszych rzeczy na łodzi. W Nogent mamy kameralny port, piękną okolicę no i Ajra ma hotel.

Bilety do Wersalu mamy na 15 więc więc siadamy w przytulnej kawiarence, należy się kawa i deser. Aby zwiedzić słynny pałac i ogrody musimy się przemieścić na drugi koniec Paryża.

Wersal zapewne nigdy nie osiągnąłby obecnego stanu gdyby nie myśliwska pasja królów Francji. Wielka historia tego miejsca rozpoczęła podczas panowania Ludwika XIV, który jako delfin często przebywał w myśliwskim zameczku. W roku 1668 rozpoczęły się prace, których celem było stworzenie rezydencji godnej „Króla Słońce” a mieszkało tu ok 10000 ludzi. W pałacu swój żywot zakończyli Ludwik XIV i Ludwik XV. Ostatni władca Francji, Ludwik XVI, po tak zwanym „marszu przekupek”, w którym tak naprawdę uczestniczyło wielu przebranych za kobiety mężczyzn został zmuszony do opuszczenia rezydencji. Podczas Komuny Paryskiej to właśnie w Wersalu ulokowały się siły zwalczające rewolucję. Były plany zburzenia pałacu ale na szczęście nie uległy realizacji. Po zakończeniu I wojny światowej zwycięzcy podpisali tu słynny traktat wersalski (w wydarzeniu brali udział przedstawiciele Polski).

Już z daleka robi na nas ogromne wrażenie. Nie ma długiej kolejki bo wejścia zaplanowane są na godziny, Przechodzimy przez kontrolę bezpieczeństwa i ruszamy „na pokoje”. W informacji otrzymujemy mapę oraz pobieramy za pomocą kodu QR darmową aplikację do zwiedzania. Większość pomieszczeń ma wersję audio w języku polskim. Niektóre pomieszczenia jak sypialnie króla i królowej czy Sala Lustrzana, w której odbywały się bale królewskie zapierają dech w piersiach. Sala ta początkowo była ogromnym tarasem długości ok 100 metrów oddzielającym komnaty króla i królowej położone w przeciwległych skrzydłach pałacu. Po połączeniu i wyłożeniu ścian niezliczoną ilością luster była królewską salą balową o niespotykanym ówcześnie przepychu.

Na ogród pełen fontann i kanałów, zajmujący 800 hektarów trzeba przeznaczyć minimum dwie godziny. Ale można tu spędzić cały dzień. Część ogrodów wraz z Grand Canal jest ogólnodostępna (oddzielona od pałacu) dla spacerowiczów. Można tu wypożyczyć łodzie wiosłowe i spędzić romantyczne chwile na wodzie. W trakcie spaceru z zamontowanych dyskretnie głośników słychać muzykę – to barokowe kompozycje, które kiedyś umilały czas spacerującemu królowi. Zwiedzanie pałacu oraz ogrodów zajęło nam cztery godziny. Gdybyśmy mieli wybierać Luwr czy Wersal zdecydowanie wybieramy Wersal. To trzeba zobaczyć.

Droga do hotelu zajmuje nam dwie godziny. Musimy wrócić z położonego na zachodzie podparyskiego Wersalu do naszej mariny położonej na wschodnich przedmieściach. Na bramkach kolejki czeka nas niespodzianka – na zakupionych wcześniej biletach (takich samych jak te, na których tu przyjechaliśmy) nie pojedziemy. Musimy kupić kartę Navigo. Nie jesteśmy jedynymi, którzy okazują swoje oburzenie ale wyjścia nie ma – kupujemy.

Ilość kroków: 27 659, dystans 19, 57 km. Nie lekki ale piękny dzień.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *