24.06.2025
Ravieres-Venarey: odległość 32 km, 20 śluz, czas 8h.
Dzisiejszy odcinek zmęczył nas okrutnie a to przedsmak tego co czeka nas kolejnego dnia. Perfekcyjnie zamontowane odbijacze (w nowych, nie do końca oczywistych miejscach) robią swoją robotę na śluzach. Dobrze dobrany team śluzowych to gwarancja przejścia śluzy maksymalnie w dziesięć minut. Nie zawsze jednak tak jest i kiedy operator jest jeden trzeba wyjść i też pokręcić. Od drużyny śluzowych, która płynie z nami do Venarey majtek dostaje piękny bukiecik kwiatów. W przerwie między korbkami zerwali i ułożyli. Urocze prawda?
W całej Francji pachnie – kiedy płyniemy stale docierają do nas zapachy lip, innych kwitnących roślin, w śluzach to mieszanka lawendy i róż. Krajobraz tak sielski, że trudno opisać. Cały czas w śluzach pniemy się w górę i coraz więcej wzgórz nas otacza.
Dzisiejsze miejsce postojowe to wyremontowany port, który nie ma jeszcze podłączonej infrastruktury i położony jest z dala od różnych chateau i innych atrakcji. Wyglądało na to, że będziemy dziś bez prądu co przed jutrzejszym dniem nie napawało optymizmem. Jutro 42 śluzy. Bez sprawnych sterów strumieniowych (bocznych) byłoby to bardzo niekomfortowe. Ale zauważyliśmy, że obok portu stoi podłączony do prądu kamper. Kapitan udał się do pobliskiej firmy do której zmierzał kabel z tego kampera i po dość długiej ale skutecznej rozmowie mieliśmy prąd za 10 euro. Uratowani. Do sklepu majtek jedzie rowerem aby zrobić zaprowiantowanie na dwa dni gdybyśmy przypadkiem utknęli między tymi 42 śluzami.
Upał zelżał dopiero po zachodzie słońca.
