25.08.2025
Chalon-sur-Saone – Saint-Jean-de-Losne: odległość 59km, 2 śluzy, czas 6:45h.
Wypływamy o 8 rano i mamy przed sobą ostatni odcinek trasy, którą „powtarzamy”. Jutro wpływamy na kanał Rhone au Rhin i płyniemy po wodach nam nieznanych. Saona jest na tym odcinku szeroka i spokojna ale to złudne wrażenie bowiem w Saonie jak i w Rodanie obowiązuje zakaz kąpieli z uwagi na bardzo silne prądy. Rzeka ma szerokie zakola i oferuje nam przepiękne widoki. Jest dobrze oznakowana. Mijamy dwie śluzy: Seurre i d’Ecuelles. W obu podnosimy się na wysokość około 3m, mocowanie do nieruchomych polerów na przekładkę, obowiązkowe kapoki. Śluzy przechodzimy ”z marszu” po wcześniejszych telefonach, każdą w 15 minut. Tym razem obsługa nie mówiła po angielsku więc Kapitan użył sprawdzonej już formuły francuskiej. Zadziałała.
Tuż przed mariną w Saint-Jean-de-Losne praktycznie w ujściu kanału Burgundzkiego do Saony znajduje się nawodna stacja benzynowa więc tankujemy Hooka. Cena 95 jest bezkonkurencyjna – 1,7 e. Tak tanio jeszcze nie było. Tuż obok stacji znajduje się Informacja Turystyczna do której udajemy się w poszukiwaniu atlasów dróg wodnych kanału Rodan-Ren i Renu. Według planu zapisanego w „Białym kruku” mieliśmy wracać przez Kanał Vogezów więc nabyliśmy atlasy tego regionu a ponieważ droga wodna na tym odcinku jest zamknięta i płyniemy alternatywną trasą brakuje nam map. W sklepiku atlasów nie ma ale uprzejmy młodzian dzwoni do pobliskiego sklepu żeglarskiego w marinie obok i ustala, że mają. Dziękujemy, płyniemy i kupujemy.
Saint-Jean-de-Losne to wyjątkowe miejsce nazywane „stolicą francuskiej żeglugi śródlądowej”. Port, w którym stoimy – H2O oferuje miejsca postojowe dla 350 łodzi. Ma nowe pomosty, pełne zaplecze, sklep żeglarski a wszystko to kosztuje 12 euro za dobę.
Miasteczko jest centralnym punktem z którego rozchodzą się trasy w czterech kluczowych kierunkach:
-na północ w górę Saony do kanału Vogezów, Mozeli i Niemiec
-na południe w dół Saony przez Rodan do Marsylii i morza Śródziemnego
-na zachód kanałem Burgundzkim i Sekwaną do Paryża i dalej do portu Hawr nad oceanem lub kanałem Centralnym w kierunku Loary
-na wschód kanałem Rodan-Ren w kierunku Niemiec i Szwajcarii.
W porcie na zasłużonej emeryturze stoi Aster – ostatnia drewniana barka wyprodukowana we Francji. Aster w czasie swego barkowego życia transportował towary, był statkiem na którym przeprowadzono rejsy kulinarne a następnie został porzucony. Przed zniszczeniem uratowało go stowarzyszenie Aqua – obecnie stoi pod daszkiem a wolontariusze przywracają go do dawnej świetności.
Znajduje się tutaj również „giełda łodzi” – na całej kei cumują najróżniejsze łodzie wystawione na sprzedaż. Są karteczki z cenami i podstawowymi informacjami o jednostkach. Są klasyczne barki, bardziej nowoczesne duże jachty i bez 100 tyś euro raczej nie ma co podchodzić do dobrego jachtu.
Miasteczko jest malutkie, nieco wymarłe w poniedziałkowe popołudnie. Nieliczne restauracje przy bulwarze otwierają się standardowo o 19. Na wczesną kolację majtek zaprasza więc na Hooka.
