15.08.2025
Capestang-Agde: odległość 42 km, 6 śluz w tym zespół śluz Fonserannes, czas 9 h.
Dzisiaj wypływamy niezwykle wcześnie bo o 6:45. Chcemy być przed śluzami Fonserannes o dziewiątej aby załapać się na pierwsze przejście. Kiedy dopływamy na miejsce w środku, na dwóch pierwszych kaskadach są już łodzie. Cóż – nie sprawdziliśmy tego ale zespół śluz w szczycie sezonu wyjątkowo pracuje od godziny ósmej… Byliśmy przekonani, że utkniemy co najmniej na dwie godziny ale jednak nie – śluzowa daje nam zielone światło i w pełnym komforcie jako jedyna łódź zaczynamy opadanie po kolejnych sześciu komorach. Ponieważ nie musimy czekać na podejście i mocowanie innych łodzi samo przechodzenie przez kolejne kaskady zajęło nam zaledwie 30 min. Cenna uwaga w notatniku dla „potomnych”: przejście kaskadami zaczyna się od góry o 8 a w stronę przeciwną o 10 więc warto to uwzględnić w podróży.
Na śluzie Beziers tracimy całą godzinę bowiem z nieznanych nam powodów śluzowy zamyka nam wrota tuż przed dziobem. Co ciekawe na innych śluzach odwrotnie – przychodzi nam czekać na nadpływające łodzie by zapełnić w całości komorę. Ta godzinna strata uziemi nas przed kolejną śluzą bo przerwa na lunch rzecz święta. O godzinie 11 mamy 38 stopni w cieniu, praktycznie nie ma wiatru. Kamizelka Ajry schnie w tempie błyskawicznym.
W okolicach Beziers jest sporo starych, porzuconych barek i wraków stanowiących mroczny aspekt kanału. Część z nich została porzucona, kiedy transport drogowy wyparł wodny a ich utrzymanie okazało się nieopłacalne. Kanał ma wolny nurt więc barki osiadają na mieliznach i są w różnych stadiach rozkładu. W niektórych miejscach wraki służyły jako bariera ochronna dla brzegu. Niektóre barki są pozostawiane celowo jako część historycznego krajobrazu jednak najbardziej oczywisty powód istnienia wrakowiska to po prostu pieniądze. Usunięcie wraku wymaga zgody konserwatora zabytków bo kanał jest obiektem światowego dziedzictwa UNESCO. Wiele też prywatnych małych jachtów prosiłoby się o wyciągniecie z wody. Aż wstyd na nie patrzeć-brudne, pordzewiałe z połamanym sprzętem i niezliczoną ilością szmat. Na niektórych z tych jednostek siedzą ku naszemu zdziwieniu ludzie.
Droga powrotna biegnie tą samą trasą więc jest już trochę „opatrzona”. W Agde cumujemy przed śluzą Rondo, w miejscu, które jest nam już dobrze znane dzięki Olivierowi, pracownikowi firmy czarterowej. Ponieważ okoliczności naszego postoju są sprzyjające – krzaki, zarośla i sporo pustych barek Kapitan dokonuje wymiany oleju w silniku i sprawdza silnik zapasowy przed wejściem na duże rzeki.
Pierwszy test kabiny prysznicowej przeszedł pomyślnie (silikon wyciskany na młotku) – zobaczymy co przyniosą kolejne dni. Temperatura o 22 wynosi 29 stopni.
