27.08.2025

Dole – Ranchot: odległość: 23,5 km, śluzy 9, czas 4 godz. 45 minut.

Prognozy pogody na najbliższe dni są mocno deszczowe więc wypływamy rankiem zaraz po 8 aby wbić się w okno pogodowe. Śluzy pracują w godzinach 7-19, przerw nie ma bo funkcję operatora śluz sprawujemy osobiście. Oprócz pogody jest jeszcze jeden powód a mianowicie duża barka cumująca obok nas również zmierza do tego samego miejsca postojowego więc chcemy ją ubiec bo nabrzeże jest niewielkie i jest w stanie pomieścić pewnie najwyżej trzy jednostki.

Na kanale mijamy zaledwie jedną łódkę, tłok robią co najwyżej wędkarze. Regularne, brzegi kanału co jakiś czas przechodzą w nurt rzeki Doubs i na takim odcinku trzeba być bardzo czujnym. Po wyjściu ze śluzy na rzekę od razu pojawia się jaz więc chwila nieuwagi może się zakończyć bardzo źle. Oprócz znaku nakazu płynięcia nie ma innych oznaczeń typu bojki czy siatki itp.. Jest czasem jakiś duży korzeń ale według nas oznaczenie powinno być zdecydowanie lepsze.

Sam kanał wąski na 15 metrów jest bardzo malowniczy. Kapitanowi podoba się bardziej niż du Midi. Głębokość tranzytowa to 2-2,5 metra.

Na śluzie nr 62 mamy pierwszą awarię – wrota komory się nie zamykają. Dzwonimy pod wskazany numer i operator zdalnie dokonuje naprawy. Przy wychodzeniu z ostatniej śluzy, dosłownie 500 m przed miejscem postojowym zaczynają spadać pierwsze krople deszczu. Mamy miejsce więc stajemy. Zgodnie z prawem Murphiego deszcz przestaje padać dokładnie w tej samej chwili kiedy kończymy cumowanie. Na nabrzeżu są skrzynki z prądem i wodą ale media są dostępne w godzinach od 19 do 8. Jedno miejsce zajmuje już barka niemiecka.

Wbrew ciągłym ostrzeżeniom o burzach i ulewnych deszczach wypogadza się więc Majtek rusza z Ajrą na spacer a Kapitan ma czas by w spokoju opracować trasę na kolejne dni. Po bardzo aktywnych dniach jest popołudniowa drzemka i książka. Po kilku godzinach dobija do nabrzeża wspomniana barka i jeszcze z naszą pomocą znajduje miejsce przy nabrzeżu. To Amerykanie z Kalifornii, którzy od 4 lat spędzają lato na kupionej we Francji barce. Po 17 przychodzi opiekun nabrzeża i pobiera 10 euro za prąd i wodę ale uruchomi media dopiero o 19.

Ranchot to malutka, spokojna miejscowość, w której nie ma super zabytków i atrakcji ale jest cisza i spokój. Na kolację udajemy się do pobliskiej pizzerii, która z zewnątrz nie zachęca do wejścia ale opinie w google sugerują aby się nie zrażać bo jedzenie jest pyszne. Potwierdzamy, wyglądu nie ma ale smak jest wyborny.

Po drodze mijamy „Ogród niezwykły”- to prywatna przestrzeń stworzona przez lokalnego artystę, która jest udostępniona do zwiedzania ale niestety nie o tej porze. Nie sposób przejść obok obojętnie.

Z mijanego mostu rozciąga się ekscytujący widok na szeroką ,dziką rzekę Doubs, której koryto zamiennie z kanałem stanowi połączenie Rodanu przez Saonę z Renem. Wzdłuż kanału biegnie rowerowa EuroVelo.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *