12 czerwca 2024 r.
Wracamy do Miłomłyna i ten odcinek będzie długi bowiem przeprawa zajmie nam około 6 godzin. Przed sobą mamy jeziora, kanały i 4 śluzy. Wypłynęliśmy tuż po 9 tak więc skoro świt. Trasę opisaliśmy dość obszernie wczoraj, więc dzisiaj tylko drobnostki i film.
Na kanałach dzisiaj minęliśmy kilka sporych gałęzi, które w momencie uderzenia w łódź mogłyby wyrządzić spore szkody. Tak więc cały czas trzeba bacznie obserwować tor przed dziobem. Roślinki koło śluzy Miłomłyn bardzo sprawnie wkręcają się w śrubę. W trakcie śluzowania w Miłomłynie w komorze tworzy się spora fala więc trzeba być czujnym. Samo śluzowanie w drodze powrotnej trwa długo, komora napełniała się ok 30 min. Wodę tankujemy tam gdzie ją znajdziemy i nawet na zapas, bowiem dostęp do niej nie jest zapewniony we wszystkich gościńcach. „Przystań na wyspie” w Miłomłynie jest w naszej topce bo ma wszystko czego potrzebujemy i jest urocza.
W Miłomłynie znajduje się pomnik „Inki” czyli Danuty Siedzikówny. Inka przyjechała do miasteczka pod przybranym nazwiskiem uciekając przed NKWD i UB. Rozpoczęła pracę w nadleśnictwie ale poczucie obowiązku wobec ojczyzny zwyciężyło i wróciła do jednego z leśnych oddziałów mjr. „Łupaszki”. Na popiersiu umieszczono napis „Inka” Danuta Siedzikówna 1928-46. Niech żyje Polska. Niech żyje major Łupaszko”. Jutro płyniemy na pochylnie w Buczyńcu i dalsze- kierunek Elbląg. Dobranoc!




