22.07.2025
Valence – Viviers: odległość 55 km, 3 śluzy, czas 7 h.
Zarówno wejście jak i wyjście z portu w Valence wymaga uwagi bo tor jest wąski i sporo jest niebezpiecznych miejsc oznaczonych czerwonymi słupkami. Wieje też silny wiatr. W zasadzie od wejścia na Rodan cały czas wieje. Dolina jest dosyć wąska i otoczona przez górskie masywy, taka topografia działa jak naturalny lejek, który skupia i przyśpiesza wiatr. Najsłynniejszy Mistral jest szczególnie dokuczliwy jesienią i zimą. Przy śluzie Bourg-les-Valence znajduje się duża elektrownia wodna. Gdy została uruchomiona w 1968 r. była jedną z najnowocześniejszych w Europie. Aby nie czekać na otwarcie śluzy należy się skontaktować z obsługą 20 min wcześniej – zwiększa to szanse na to, że po dopłynięciu wrota będą otwarte. Mijamy kolejną elektrownię jądrową zlokalizowaną nad Rodanem: Cruas-Meysse. To jedna z największych elektrowni we Francji a jednocześnie najlepiej wkomponowanych w krajobraz. Rocznie produkuje energię równą zapotrzebowaniu 4 milionów gospodarstw domowych.
Rodan jest tu szeroki na 300-400 metrów, choć oznakowany szlak czasem zwęża się do 150 metrów. Jest głeboko, nawet do 12 metrów. Prąd jest wartki, ruch na wodzie niewielki.
Mijamy kilka barek, bądź statków wycieczkowych, pojedyńcze jachty. Płyniemy szybko. Na wschodnim brzegu, w oddali widać Alpy. Ostatnia śluza Chateauneuf robi wrażenie. Opuszczamy się na ok 12 metrów. Jak na razie jest chyba największa.
Port w Viviers, nasz dzisiejszy cel jest osłonięty od nurtu Rodanu, tor podejścia jest oznaczony i należy się go ściśle trzymać. Ma kilkanaście miejsc cumowniczych oraz nabrzeże dla dużego wycieczkowca. Jest prąd, woda, sanitariaty i mała restauracja, Cena postoju wynosi 19,40 e. W niewielkiej odległości od przystani znajduje się urocze miasteczko i kiedy słabnie upał ruszamy na zwiedzanie.
Viviers wzięło swoją nazwę od stawów rybnych, które zaopatrywały pobliskie miasta. Od V w. było miastem biskupim i to wokół księży koncentrowało się życie społeczne i gospodarcze. Miasteczko było podzielone na dwie części: górną zajmowali kanonicy a ”cywile” dolną. Całe stare miasto ma zachowany średniowieczny układ z wąskimi uliczkami, murami obronnymi i zabytkowymi domami.
Szlak dla turystów jest oznaczony a zabytkowe domy są opisane na tablicach. Katedra św. Wincenta mimo, że najmniejsza we Francji jest przepiękna. Całość robi piorunujące wrażenie… to warto zobaczyć.
Najpiękniejsza panorama roztacza się z ruin Chateauvieux. Widok na kilkadziesiąt kilometrów. Widać Alpy.
Każda uliczka, zakamarek to jak podróż w przeszłość.
Trafiamy też na małą restaurację Les Chevaliers – właśnie taką jaką każdy chciałby odwiedzić we Francji. Na malutkim placu otoczonym średniowiecznymi domami, z dużym rozłożystym drzewem i stolikami ustawionymi na zewnątrz. Z dala od ruchu ulicznego. Jemy pyszną sałatkę Cezara, Kapitan spija wyśmienite winko produkowane 10 km dalej, Majtek wodę i Oranginę. Jutro płyniemy do Avignon.
Uwaga: opis winka Kapitana z katy win: wino o intensywnym aromacie cytrusów, gruszki i moreli z pięknym, długim posmakiem w ustach. Takie było.

















