05.07.2025

Od wczoraj jesteśmy jeszcze większymi fanami sieci Super U bowiem to właśnie w tym markecie położonym 300 metrów od nas bez problemu wypożyczyliśmy na tydzień nowiutkiego Peugeota 208 SUV(oczywiście z klimą) za jedyne 315 euro za tydzień. Przed nami nowy wymiar zwiedzania.

Od soboty rozpoczynamy zwiedzanie Burgundii z lądu delektując się widokami oraz działającą klimatyzacją. Pierwszy punkt do chateou La Rochepot, zamek z aferą kryminalną w tle. Widać go z daleka jak majestatycznie stoi na wzgórzu. Dach pokryty jest emaliowanymi dachówkami, które stanowią burgundzki znak rozpoznawczy. Takie dachówki to oznaka prestiżu i bogactwa. Po rewolucji francuskiej zamek był zrujnowany przez ponad 100 lat dopiero w 1893 r. syn prezydenta Francji Sadi Carnot rozpoczął jego odbudowę (zamek kupiła mu matka).

W 2018 r. budynek został przejęty przez państwo w związku z zatrzymaniem właściciela oskarżonego o pranie brudnych pieniędzy i próbę sfingowania własnej śmierci. Dmitrij Malinowski ukradł 12 ml ero z prywatnej firmy na Ukrainie a zamek nabył przez luksemburską firmę, której był właścicielem. Po sfingowaniu swojej śmierci wiódł spokojne życie w Burgundii. W trakcie jego zatrzymania skonfiskowano dobra o wartości 4,5 miliona euro, dzieła Picassa oraz kolekcjonerskiego Rolls-Royce’a. Zamek od tego czasu pozostaje zamknięty, o jego otoczenie dbają w miarę swoich możliwości mieszkańcy wioski. Jest niesamowity i aż chciałoby się do niego wejść. Wcześniej był udostępniany do zwiedzania.

Z zamku zmierzamy do miasteczka Meursault, które słynie na całym świecie z produkcji wyśmienitych białych win z odmiany Chardonnay. Wokół krajobraz jak z bajki – wzgórza i winnice.

W miasteczku w centralnej części stoi sobie ratusz z glazurowanymi dachówkami otoczony urokliwym placem z fontanną. Nie jest to zwyczajny ratusz bowiem w filmie „Wielka włóczęga” z Louisem de Funes i Bourvilem to tutaj nagrywano sceny rozgrywające się w niemieckiej komendanturze na prowincji.

W Meursault znajduje się wiele rodzinnych domów winiarskich,które oferują degustacje i sprzedaż win. Jest też malutki kościółek oraz piękne kamienice. W sobotnie przedpołudnie ludzie spędzają czas w uroczych kawiarenkach, spacerują niespiesznie wąskimi, uliczkami lub delektują się winem w licznych „piwnicach”.

Przed nami główny punkt programu czyli Beaune, które słynie z dawnego hospicjum dla ubogich oraz jest winiarską stolicą Burgundii. Hotel-Dieu to jeden z najpiękniejszych zabytków Francji, nam jednak przyjdzie go podziwiać tylko z zewnątrz. Kudłatych nie wpuszczają. Budynek powstał w 1443 r. i służył jako szpital aż do 70 lat XX w. Tam również kręcono sceny ze wspomnianego filmu. Dzisiaj jest muzeum ale winnice, które do niego należą nadal produkują wino. Aukcje tych trunków odbywają się co roku w listopadzie i jest to najstarsza i najbardziej prestiżowa aukcja wina na świecie. Cały dochód ze sprzedaży przeznaczany jest na cele społeczne i zdrowotne.

Jest bardzo ciepło więc przemykamy zacienioną stroną uliczek w stronę Bazyliki Notre-Dame. Po drodze mijamy charakterystyczny budynek Maison du Colombier – to zabytkowy dom z XIII w., w którym jest obecnie restauracja.

Za kościołem znajduje się uroczy Place Monge – zabytkowy plac otoczony średniowiecznymi kamienicami, na środku którego stoi pomnik Gasparda Monge – twórcy geometrii wykreślnej. Odpoczywamy chwilę w cieniu drzew, Ajra dostaje od przypadkowej pani miskę z wodą i ruszamy dalej.

Kierujemy się w stronę Hotel des Ducs de Bourgogne czyli dawnego pałacu książąt, gdzie dzisiaj można poznać historię winnych tradycji regionu.

Place Carnot to główny rynek miasteczka otoczony licznymi restauracjami i tutaj robimy przerwę.

W miasteczku jest wielu turystów, których oprócz atrakcji historycznych przyciąga targ odbywający się w soboty się na ulicach miasteczka. Można udać się na spacer wytyczoną ścieżką wzdłuż starych murów miejskich jednak rezygnujemy z niego bo jest zbyt ciepło na takie eskapady z psem.

W drodze powrotnej mijamy chateou Chateauneuf – nie udało się wczoraj więc może uda się dzisiaj. Po przejechaniu kilometra samochodem oboje zdajemy sobie sprawę, że wjazd rowerem na szczyt byłby wyzwaniem godnym Ryszarda Szurkowskiego. Parkujemy samochód i udajemy się pod bramę zamku by sprawdzić, czy znajdzie się zacienione spokojne miejsce, gdzie Ajra może spokojnie poczekać podczas gdy my udamy się na zwiedzanie. Szczęście nam sprzyja i przemiła właścicielka sklepu z pamiątkami oferuje opiekę na Ajrą. Pędzimy zatem do kasy i na pokoje.

Na zwiedzenie zamku potrzeba około godziny, ogrody pomijamy. U miłej pani opiekunki w sklepie z pamiątkami nabywamy lokalne wino i foie gras z kaczki z truflami. Trufle zbiera owczarek niemiecki właścicielki więc oczywistym jest, że w akcie wdzięczności za opiekę nad Ajrą nabywamy słoiczek. Świeża bagietka, paszteciek – pychota.

Zabudowania okołozamkowe są świetnie utrzymane, mieszczą się w nich liczne galerie oraz kawiarnie. Tuż za zamkiem znajduje się mały gotycki kościółek. Chateauneuf nas zachwycił- zarówno zamek jak i wąskie uliczki miasteczka pod zamkiem. Średniowieczne domy z kwiatami, cudowne widoki. W małej restauracyjce posililiśmy się sałatką przed powrotem.

W drodze powrotnej zajeżdżamy pod wlot naszego tunelu z drugiej strony. W wodzie owszem, leżą drzewa ale nie są to 700 letenie dęby czy sekwoje których uprzątnięcie wymaga ściągnięcia specjalistycznych maszyn z Paryża (jak nam mówił wczoraj pracownik VNF). Ot zwykłe, średniej wielkości drzewa z którymi poradzi sobie zwykły traktor. Nasza przyszłość nie rysuje się dobrze. Ale z drugiej strony niema tego złego co by na dobre nie wyszło. Pozwiedzamy Burgundię nieco inaczej, od strony lądu.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *