22.05.2025

Kurs na Willemstad – malutkie urokliwe miasteczko w Brabancji Północnej. Wypływamy stosunkowo wcześnie bo 8:30 i mamy przed sobą 61 km. Z Goudy kierujemy się na południe przez kanał Gouwe, obrzeżami Rotterdamu i kierujemy się na Dordrecht. Następnie rzeką Dordtsche Kil na wody Hollands Diep.

Na tym odcinku trzeba zachować szczególną ostrożność ze względu na duży ruch barek towarowych oraz zmienne prądy wodne. Niektóre zestawy barek mają ponad 200 m długości i płyną z bardzo dużą prędkością. Zmienność tych prądów widzieliśmy po zużyciu paliwa i prędkości z jaką płynęliśmy. Raz było to zaledwie 7 km/h po czym nagle 13 km/h. Szerokość toru wodnego przed Willemstad wynosi już ponad kilometr.

Hollands Diep to szeroki, żeglowny zbiornik,który wygląda jak rzeka ale technicznie jest to słonawo-słodka zatoka. Zbiornik powstał poprzez połączenie ujść kilku rzek m.in. Mozy i Renu.

Sprzyjające nam prądy wodne sprawiły, że do celu dotarliśmy już o 15. Wejście do portu okazało się niełatwym zadaniem bowiem wiało z prędkością 45 km/h. Port do tanich nie należy (24 e) ale jest bardzo wygodny i w cenie mamy wszystko, nawet prąd pozwalający na zagotowanie wody w czajniku. Ma trochę morski charakter, otoczony jest wysokim falochronem a tuż obok stoi latarnia morska, której światło ostatni raz rozbłysło w 1989 r.

Tuż obok portu znajduje się Belgijski Cmentarz Wojskowy gdzie spoczywa 159 żołnierzy belgijskich, którzy zginęli w 1940 r. gdy statek transportowy przewożący jeńców wojennych natrafił na niemiecką minę.

Willemstad to małe, ufortyfikowane miasteczko, które powstało w XVI w, otaczają je bastiony i mury w kształcie gwiazdy, które można obejść pieszo. Są wyjątkowo dobrze zachowane.

Z portu widoczny jest stary ratusz oraz wiatrak a w centrum znajduje się najstarszy w Holandii kościół protestancki. Bardzo tutaj spokojnie i klimatycznie, promenada nad wodą zachęca do spacerów i odpoczynku nad wodą.

Dzisiaj obiad serwuje majtek – będą rolady z kaszą a Kapitan wykonuje dwa kursy do sklepu. W malutkim miasteczku są zaskakująco niskie ceny popularnego, chmielowego napoju regeneracyjnego :). Ma zapas na całą długość Francji.

Jutro opuszczamy Holandię i wejdziemy na wody belgijskie płynąc nadal cały czas deltą Renu, który w Holandii nazywa się Waal. To już bardziej morskie pływanie niż rzeczne. Są duże fale i nieźle wieje, ale Hook jako łódka o parametrach morskich spisuje się dzielnie.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *