Wilno 28 grudnia 2024 r.
Wilno było w naszych planach od wielu lat ale zawsze coś stawało na przeszkodzie – a to pandemia, a to szkoda lata było, bo nie po drodze i inne takie tam. Tym razem już nic nam nie przeszkadzało i bardzo proszę – tylko cztery godziny jazdy i zaczynamy nasz wileński city break.
Apartament, choć z zewnątrz niepozorny jest fantastyczny. Przestronny, gustownie urządzony i co najważniejsze – leży 200m od placu Katedralnego! Jest piętnasta, szukamy z Ajrą skweru/trawniczka w oczywistym celu. Najbliżej zlokalizowana zielona przestrzeń znajduje się między katedrą a muzeum narodowym czyli jest to top trawnik w Wilnie. Po załatwieniu psich spraw udajemy się do katedry aby zdążyć przed nabożeństwem o 17.30.
Jest olbrzymia ale jakże różna od tych, w których dane nam było być. Wydaje się taka prosta. Powstała w miejscu gdzie w zamierzchłych czasach stała pogańska świątynia Perkuna wraz z kamieniem ofiarnym. Odnowił ją Władysław Jagiełło i przywrócił do obrządku chrześcijańskiego. Wiele razy trawiona pożarami odradzała się na nowo. Wynoszono tu na tron Wielkich Książąt Litewskich – Witolda i Zygmunta Augusta, wyświęcano biskupów. Jest też motyw super romantyczny – w katedrze wzięli potajemnie ślub Zygmunt August i Barbara Radziwiłłówna. Po prawej stronie ołtarza znajduje się przepiękna kaplica Kazimierza, w której pochowane są szczątki królewicza, patrona Litwy.
W 1993 r. Jan Paweł II jako pierwszy papież odwiedził Litwę, a w środkowej części katedry po lewej stronie znajdziemy tablicę upamiętniającą to wydarzenie.
Są też w katedrze katakumby a w nich szczątki Aleksandra Jagiellończyka, żony Zygmunta Augusta, Barbary Radziwiłłówny oraz serce Władysława IV Wazy. Na wielkim placu przed kościołem panuje iście świąteczna atmosfera. Jest olbrzymia choinka, stragany z łakociami i masa ludzi.
Obok dzwonnicy, na którą się nie wdrapujemy bo jest ciemno rozpoczynamy poszukiwania płytki Stebuklas. Płytka powstała na pamiątkę żywego łańcucha utworzonego przez blisko milion ludzi w 1989 r. Łańcuch ciągnął się przez Litwę, Łotwę, Estonię i miał symbolizować chęć odłączenia się od związku radzieckiego. Zgodnie z legendą, należy stanąć na płytce, pomyśleć życzenie i trzy razy się obrócić. Po odstaniu w kolejce robimy wszystko jak należy i od teraz czekamy sobie spokojnie na spełnienie.
Na placu jako obowiązkowy punkt wycieczki znajduje się pomnik Giedymina, założyciela Wilna. Kiedy Giedymin spał zmęczony harcami na polowaniu przyśnił mu się wyjący na wzgórzu wilk w żelaznej zbroi. Pogański kapłan orzekł, że wilk jest symbolem miasta, które ma zbudować w tym miejscu. Więc powstało Wilno a na placu stoi sobie Giedymin, obok jego koń a na dole wilk. Założyciel miasta odziany jest w piękny czerwono biały szal, mamy przecież grudzień.
Wilno okazuje się bardzo kompaktowe – to co na mapie wydawało się odległe jest tuż na wyciągnięcie ręki. Wędrujemy po zatłoczonej ulicy Pilies czyli Zamkowej. Chyba wszyscy turyści i tubylcy postanowili też się nią przespacerować…
Dawniej była to główna droga w mieści, odbywał się tu targ, przechodziły procesje kościelne, do zamku jeździły powozy królów i posłów z zagranicy. Pod numerem 24 znajduje się najstarszy hotel w Wilnie, Narutis. Mieszkał tu i tworzył Ignacy Kraszewski o czym informuje płaskorzeźba na elewacji.
Hotel jest piękny, romantyczny i ma pięć gwiazdek. Zatrzymują się w nim głowy państw i inne sławy przybywające do Wilna. Będąc mniej sławnym też można się tam zatrzymać, doba w styczniu kosztuje 149 euro. Najstarszy z zachowanych domów z XVI w. zbudowany został przez Mikołaja Radziwiłła. To dom oznaczony numerem 10 przy ulicy Zamkowej, w którym mieszkali wybitni litewscy politycy, duchowni i ludzie kultury. W budynku pod numerem 26 podpisano Akt Niepodległości Litwy. Mnóstwo tu knajpek, kawiarni, sklepów.




Nieśpiesznie docieramy aż do Ostrej Bramy. Zwiedzanie mamy zaplanowane na kolejne dni ale wykorzystujemy wieczorne chwile i udaje nam się wejść do kaplicy gdzie jest zaledwie kilku turystów. Mamy czas na modlitwę a o obrazie będzie później.
W trakcie wieczornego spaceru z Ajrą namierzam jeszcze pomnik króla Mendoga, który był poganinem, potem chrześcijaninem, później mu się to znudziło ale zrobił wiele, by Litwa powstała. Pomnik stoi sobie przed wejściem do muzeum narodowego.
W drodze do apartamentu odwiedziliśmy Informację Turystyczną na ulicy Pilies – pracownicy mówią po polsku, jest trochę materiałów w naszym języku, mapki, ale informacje w nich są mocno skromne. Można też zaplanować wirtualnie swoje trasy zwiedzania. Parkowanie jest płatne, korzystamy z apki UNIPARK, która działa bez zarzutu a mandat dostajemy za nieprzepisowy postój…
