Wilno 29 grudnia 2024 r.
Dzisiejszy dzień rozpoczynamy od ogrodu Bonny Sforzy. Ogród to może zbyt duże słowo, raczej uroczy malutki ogródek, w którym rosły zioła i kwiaty. Bonna przebywała w Wilnie przez 7 lat i w tym czasie uczyniła wiele dobrego dla mieszkańców Litwy. Za jej panowania na stolach pojawiły się nowe warzywa i egzotyczne potrawy oraz widelec… Wcześniej jadano używając rąk, łyżek i noży. Ówczesny widelec miał tylko dwa zęby a na uczty każdy z uczestników przywoził swój „sprzęt”. Na ścianie chroniącej ogród od wiatru wisi płaskorzeźba z wizerunkiem królowej.
Ogródek przylega do Zamku Wielkich Książąt Litewskich, który na początku XIX w. rosjanie doszczętnie zniszczyli. Gmach został odbudowany i udostępniony do zwiedzania w 2013 r. a do tego czasu w tym miejscu był park. W zamku udostępnione są cztery trasy zwiedzania i tylko na trasie nr 3 jest audio przewodnik w języku polskim. Być może wrócimy tu gdy zostanie nam czas. Przed nami dwa punkty, które górują nad miastem i są jego symbolami. Góra Trzech Krzyży – ścieżka na nią biegnie wzdłuż brzegu Wilii, dalej wspinamy się schodami a jest ich sporo. Według legendy w XIV w. na górze umęczono siedmiu franciszkanów (jest też wersja, że czternastu), czterech strącono do rzeki a trzy krzyże z ciałami ustawiono na górze. Dla upamiętnienia ich męczeństwa wzniesiono trzy drewniane krzyże. Kiedy zmurszały, rosjanie nie pozwolili ich odbudować i udało się to zrobić dopiero w 1916 r. W 1950 r. „bracia wyzwoliciele” wysadzili pomnik, część ruin wywieziono a resztę zakopano. W 1989 r. odbudowano krzyże jako pomnik ofiar stalinizmu. Mimo iż jest mgliście i pochmurnie z góry roztacza się piękny widok na starówkę więc zapominamy o lekkiej zadyszce.
Ruszamy w dół w stronę Baszty Giedymina. Tym razem nie będziemy się wspinali a skorzystamy z fenicularu, którego stacja znajduje się na dziedzińcu arsenału. Bilet w obie strony dla naszej dwójki kosztuje 3e. Drewniany zamek stanął na wzgórzu już w XIII w. kolejny murowany stracił na znaczeniu w XVI w., kiedy zbudowano zamek dolny. Za czasów rosyjskiego zaboru działał tu telegraf optyczny, a teren był zamknięty dla osób cywilnych. Zapewne z tego powodu pochowano tu zabitych uczestników powstania styczniowego. Ich szczątki odkryto przypadkowo w 2017 r. i pochowano na Rossie. W wieży znajdują się ekspozycje historyczne oraz punkt widokowy, my jednak nie decydujemy się na zwiedzanie. Jest stosunkowo późno a o godzinie 13 w Kościele św. Piotra i Pawła rozpoczyna się msza w języku polskim.
Kościół ten znajduje się na liście najpiękniejszych kościołów na świecie. Zdobi go ponad 2000 rzeźb i to po prostu trzeba zobaczyć. Świątynia została ufundowana przez hetmana Michała Paca w podzięce za wyzwolenie z rąk rosjan. Naszą uwagę zwraca kryształowy żyrandol w kształcie łodzi żaglowej oraz ambona w kształcie łodzi Piotrowej (takie bliskie nam akcenty ). W czasach gdy panoszyli się tu sowieci a w bazylice był magazyn, kościół ten pełnił rolę katedry.
Po intensywnym zwiedzaniu czas na posiłek i dzisiaj będzie lokalnie. Nasz wybór padł na Berneliu Uzeiga na znanej nam już ulicy Pilies 10. Czas oczekiwania na stolik ok 20 min ale czekamy. Lokal nas zaskakuje bowiem z zewnątrz nie sprawia wrażenia tak dużego a lokalizacja jest w piwnicach. Na zamówienie czekamy około pół godziny ale warto było, oj warto. Jemy cepeliny – mięsne i serowe, do tego lokalne piwo i kwas chlebowy. Ceny nie przyprawiają o zawrót głowy, płacimy 30 euro z napiwkiem czyli nie więcej niż gdybyśmy zjedli obiad w Rydzewie.
Po obiedzie kierujemy się na ulicę Literacką, nazwaną tak w hołdzie Adamowi Mickiewiczowi, który mieszkał na jej początku. ściany tej krótkiej uliczki ozdobione są tabliczkami-dziełami sztuki nawiązującymi do literatów. Odnajdujemy tabliczki Mickiewicza, Miłosza i Gałczyńskiego. Do kogo należy obecna tu szczęka nie wiadomo.
W centrum miasta znajduje się fantastyczny Park Bernardynów, gdzie można odpocząć od miejskiego gwaru, można tam również spacerować z psami.
Na Litwie obowiązuje prohibicja – alkohol sprzedaje się od poniedziałku do soboty w godzinach 10-20 a w niedzielę od 10 do 15. Próba zakupu lokalnego piwa zakończyła się niepowodzeniem…
