29-30.04.2025
Dwa ostatnie dni były bardzo intensywne, praktycznie cały wtorek spędziliśmy płynąc. Przemieszczenie się na odcinku Burg – Calvorde zajęło nam dziewięć godzin. Wedle zapisów poczynionych w naszym białym kruku „Rejs po wodach ….” miało być pięć godzin i jedna śluza, było dziewięć i trzy śluzowania. Na przeszkodzie stanęła nam zamknięta śluza Schleuse Hohenwarte przez którą weszlibyśmy bezpośrednio na Mittellandkanal. Ta przeprawa jest też bardzo spektakularna bowiem trasa wiedzie mostem korytowym nad Elbą.
Pozostała nam alternatywna trasa przez Elbę, niestety musimy nadłożyć dziesięć kilometrów a przed nami trzy śluzy. Pierwsza znajduje się po prawej stronie od zamkniętej Hohenwarte – to śluza Niegripp. Praktycznie nie czekamy na wejście, wpływamy do komory i podnosimy się o 1,5 m. Została zbudowana w 1936 r., działa cały rok i charakteryzuje się zmiennymi wysokościami spadku od 5,2 m do minus 1,35 m ze względu na stan Łaby. Ta śluza łączy Elbę z Elbe-Havel-Kanal. Elba rozlewa się szeroko, na brzegach jest mnóstwo piaszczystych plaż, rozpoczyna się meandrowanie więc trzeba bacznie obserwować znaki. Płyniemy pod prąd, który jest bardzo wartki.
Kolejna śluza to Zerben. Tu również nie czekamy i podnosimy się 2 m w górę. Od tego momentu przed nami rozpościera się bardziej industrialny krajobraz. Przy nabrzeżach zlokalizowane są fabryki, małe porty kontenerowe, co rusz mijamy olbrzymie barki. Wzdłuż biegu rzek i kanałów cały czas biegną ścieżki rowerowe. Oczywistym więc wydaje się fakt, że skoro tutaj transport rzeczny i turystyka kwitnie to po co ma się rozwijać u nas, zabierając cenne euro z landów niemieckich. W Polsce niechaj będą rezerwaty rzeczne i to najlepiej takie z zakazem wstępu dla ludzi. Ścieżki, o których mowa wyżej są bardzo zadbane, część jest wyasfaltowana a te szutrowe są równe i wykoszone. Nie ma sterty śmieci, każdy może bez najmniejszego problemu do nich dotrzeć.
Przed nami śluza gigant Rothensee gdzie będziemy się wyciągać na 18 m w górę. Poczekalnia z bardzo małym pomostem znajduje się po lewej stronie. Pani śluzowa z szybkością karabinu maszynowego przekazuje informacje – nie rozumiemy się ale po chwili mamy zielone światło. Stajemy w komorze po prawej stronie i mocujemy do polera – będziemy musieli w trakcie podnoszenia kilkukrotnie przekładać cumę. Po zamknięciu wrót widzimy po lewej pływające polery i żałujemy naszego gapiostwa bowiem jest to bardzo wygodna metoda śluzowania. Raz założona cuma i spokój na cały czas wyciągania w górę.
Wpływamy na Mittellandkanal czyli Kanał środkowoniemiecki. W kolejce na przeprawę po lewej stronie czekają cztery olbrzymie barki. Kanał ten jest najdłuższym śródlądowym kanałem w Niemczech i jedną z najważniejszych dróg wodnych w Europie. Ma długość 325 km i łączy zachodnią i wschodnią część Niemiec bez konieczności korzystania z naturalnych, często trudnych w żegludze rzek. Kanałem transportuje się głównie węgiel, stal i zboża. Budowę tej drogi wodnej rozpoczęto już w 1906 r. Kanał na tym odcinku ma kamieniste brzegi, głębokość ok. 4 m a szerokość 50-60 m. Płyniemy pod prąd. Marina Sportboothafen Calvorde znajduje się po lewej stronie. Na krótkim odcinku przed portem głębokość zwiększa się nawet do 8 m. W dotychczasowym rankingu marin na naszej trasiet a jest w czołówce bowiem:
-odbierają telefon i przynajmniej starają się nas zrozumieć
-pomagają w cumowaniu
-w cenie 21 e mamy: prąd, wodę, śmieci, toalety, prysznice i uwaga: pralkę!
-jest tak czysto, że aż prawie niemożliwe
-przy porcie od razu wychodzimy na ścieżkę spacerową – to punkt od Ajry
Z uwagi na fakt, że jeszcze nie ma pełnego sezonu jesteśmy w porcie sami. Praktycznie w każdym porcie gdzie dotychczas staliśmy znajduje się pole dla kamperów – jest i tutaj, stoi sobie na nim jeden samochód. Z uwagi na późną porę już nic nie zwiedzamy. Jutro przed nami Wolfsburg – miasto znane przede wszystkim z największej na świecie fabryki Volkswagena i z klubu piłkarskiego, w którym grał Błaszczykowski.
Rankiem w środę 30.04 robimy pierwsze pranie, tankujemy wodę po korek i o godzinie dziesiątej wypływamy. Na Mittellandkanal ruch barek jest już bardziej zauważalny. Co rusz mijają nas ogromne stalowe potwory. Na brzegach kanału znajdują się miejsca postojowe dla nich bowiem ruch nocą jest zabroniony. Najładniejsze płyną pod holenderską banderą, są pięknie odmalowane i czyściutkie. Dzisiaj mamy do przepłynięcia odcinek o długości 40 km, ilość śluz: zero.
Do Wolfsburga przypływamy o 15, wcześniej udaje nam się potwierdzić nocleg w marinie. Motorbootclub Wolfsburg to mały port zlokalizowany po prawej stronie praktycznie pod Volkswagen Arena. Opłata za postój wynosi 19 e i nie obejmuje prądu (wrzutka wg zużycia) ani pryszniców (wrzutka 1 e). Na terenie portu znajduje się restauracja Santorini, serwująca w zgodzie z nazwą dania kuchni greckiej. Do największej atrakcji czyli Autostadt mamy 20 minut na piechotę wzdłuż kanału. Jest to ogromne centrum wystawiennicze fabryki VW położone tuz obok głównej fabryki. Stąd też szczęśliwi nabywcy odbierają swoje nowe samochody. Każda z marek należąca do koncernu ma tutaj swój pawilon: Volkswagen, Audi, Porsche, Skoda, Seat i Lamborgini. Niestety na teren wystawienniczy nie można wchodzić z psami więc to tyle.
Wolfsburg został założony przez nazistowski reżim Hitlera w 1938 r., i powstał jako miasto dla robotników produkujących tzw. KdF-Wagen – tani, przystępny cenowo samochód, który był budowany do 1945 r., w ramach kampanii Trzeciej Rzeszy Kraft durch Freude (Siła przez radość). DzisiajpPraktycznie co drugi mieszkaniec miasta pracuje w fabryce, która jest największym pracodawcą w regionie a większość samochodów na ulicach o VW.
W odległości 800 m od portu znajduje się stacja benzynowa i to dzisiaj wypada ten straszny dzień, kiedy trzeba uzupełnić bak. W celach transportowych użyty zostanie wózeczek Ajry, na którym udaje się przewieźć jednorazowo 60 l. Kursów będzie trzy, więc cała operacja jest czasochłonna o obciążeniu karty nie wspominamy. Z pozytywnych informacji mamy to, że droga do stacji biegnie ścieżką rowerową a przy powrocie z obciążeniem Krzysiek jedzie z górki.
Z uwagi na zajęcia transportowe kapitana kolację jemy w portowej restauracji Santorini i jest super. Przystawka i karfka Ouzo gratis .
