01.07.2026

Z przystani o egzotycznej nazwie Sirocco wypływamy po 9, ponaglani alertami o nadchodzących burzach. Planowaliśmy wypłynąć wcześniej, ale właściciel „zamknął” nasz przedłużacz. Bardzo sprawnie przechodzimy śluzę Przewięź i przy całkiem już sporej fali wchodzimy do portu PTTK. Nie będziemy tutaj nocowali, więc sprawnie pakujemy rzeczy do samochodów, klarujemy łódkę i udajemy się do oddalonego o 6 km ośrodka wypoczynkowego Skowronek.

Rezerwację zrobiliśmy przez telefon, dostajemy klucze bez okazania dowodów i nawet bez płatności – „zapłacicie, jak się rozpakujecie”. Zapisujemy się również na obiad w ośrodkowej stołówce. Ze ściany w recepcji spogląda na nas porucznik Borewicz. Nasz domek ma numer 57, a dla niepiśmiennych, dla identyfikacji, nad wejściem widnieje obrazek lwa. System obrazkowy funkcjonuje w całym ośrodku.

Czas stanął tutaj w miejscu. Jeżeli ktoś z nostalgią wspomina wakacje z rodzicami w latach 60. i 70. i pragnie ciszy, to właśnie jest to miejsce. Jezioro objęte jest strefą ciszy, jest spora plaża, a do dyspozycji domki różnej kategorii – wszystkie w klimacie naszego dzieciństwa. Kapitan Hook ku swojemu zdziwieniu nie odnajduje telewizora… nie ma. A sam teren ośrodka – zamknijcie oczy i przypomnijcie sobie ośrodki z tamtych lat: huśtawki, nieco krzywe chodniki, boiska do siatkówki, a wszystko zatopione w zieleni. Brakuje radia na baterie i znanego sygnału „Lata z radiem”.

Obiad serwowany jest od 14 do 15 i nikt nie ma dylematu, co wybrać – jest jeden zestaw, więc albo się je, albo nie. Dziś przemiła Pani wydaje: chłodnik, zrazy z kaszą oraz kompot truskawkowy. Wszystko jest przepyszne!

Czas na przysłowiową „wisienkę na torcie”, czyli szukamy śladów Sławka. Budynek Night Clubu, gdzie odbywały się filmowe dancingi, zachował się wyśmienicie i dzisiaj mieści się tam kawiarenka. Wewnątrz znajduje się kilka reprodukcji przedstawiających ujęcia z odcinka „Hieny”. Z tarasu można podziwiać znajomy z kadrów filmu pomost, na którym opalała się Szapołowska. Od 3 lat w ośrodku odbywają się zloty fanów serialu, a tegoroczny był wyjątkowy, bowiem zbiegł się z 50. rocznicą premiery pierwszego odcinka serialu.

Po spacerze obowiązkowy seans „07 zgłoś się”, w minimalistycznej wersji bo na ekranie laptopa. Dancingu ze striptizem nie było. Na jutro zaplanowaliśmy zwiedzanie Augustowa.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *