26.06.2026

Po ubiegłorocznych wojażach tego lata eksplorujemy polskie kanały. Już jesienią zadecydowaliśmy o przepłynięciu Kanału Augustowskiego. Popularny slogan głosi „Dobre, bo polskie”, więc sprawdzamy. Wyruszamy w piątkowy poranek, tradycyjnie z portu w Bogaczewie, jednak tym razem eksplorujemy narodowe dobro na pokładzie pięknego oldtimera Montebello.

Podróż do przystani PTTK w Augustowie zajmuje nam zaledwie 1,5 godziny. Mamy potwierdzony wcześniej slip, więc wodowanie przebiega bardzo sprawnie. Dysponujemy niezbyt bogatym zasobem materiałów o kanale, a to z uwagi na fakt, że na rynku wydawniczym oraz w sieci nie znaleźliśmy obszernych przewodników. Nasze materiały pozyskaliśmy dzięki uprzejmości pracowników Informacji Turystycznej w Augustowie, którzy przesłali nam pocztą to, czym dysponowali.

Od wczoraj nastała nie wiadomo która fala upałów, więc zwiedzanie miasteczka odkładamy na popołudnie, kiedy temperatura chodników będzie znośna dla psich łapek. W skład załogi wchodzą: kapitan Jarosław, dwóch załogantów (czyli Hooki) oraz psy w liczbie dwóch.

Augustów to bardzo romantyczne miasto. To tutaj miała przecież miejsce pierwsza randka Augusta z Barbarą i na taki romantyczny klimat liczyliśmy. Nic z tego, nasza przystań swoje lata świetności ma za sobą. Przy pomoście próżno szukać słupków z prądem i wodą, a zabudowania portowe są nieco przygnębiające. Dzięki uprzejmości bosmana i zapasom przedłużaczy udaje nam się podłączyć do sieci. Czynna jest jedna combo kabina w sanitariatach (3 w 1: WC, umywalka i prysznic).Najgorszą porę dnia spędzamy w tawernie Nowa Szekla, po czym ruszamy w miasto. Pierwszy przystanek to Ogródek pod Jabłoniami – w rankingu jadłodajni plasuje się w czołówce i ocena jest w pełni zasłużona.

 

Pokonujemy most i wkraczamy na reprezentacyjny bulwar nad rzeką Nettą. Naszą uwagę przykuwa Pałac nad Wodą. Wygląda bardzo okazale, ale prawdziwym, starym pałacem, mimo pięknego wyglądu, nie jest. To nowa budowla ale w klasycznym stylu- sanatorium i hotel z własną bazą rehabilitacyjną.

Docieramy do słynnego Mola Radiowej Trójki, znajdującego się nad jeziorem Necko. Molo ma 147 m długości i jest drugim co do wielkości pomostem w Polsce. Nie wiem, czemu zapomnieliśmy o obowiązkowej fotce z napisem „Augustów”… Ale, jak wyczytaliśmy, napis jest. Wierzymy.

Kapitan i załogant są już mocno zmęczeni i uważają, że zostali oszukani przez załoganta-przewodnika. Oszustwo dotyczy ilości przebytych pieszo kilometrów. W pocie czoła (temperatura nadal w okolicach 28°C) docieramy do portu.
W Nowej Szekli mamy wieczorek taneczny… Pobrzmiewa muzyka taneczna ostatnich lat, jednak my wolelibyśmy „Augustowskie noce” albo „Siedem dziewcząt z Albatrosa”.
Jutro płyniemy do Płaskiej.

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *