27.06.2026

Augustów – Stanica Płaska, odległość 23 km, 2 śluzy, czas 6h (w tym zwiedzanie Studzienicznej 2,5 h).


Jak do tego doszło, nie wiemy, ale zacumowaliśmy wczoraj w dyskotece. Potańcówka w Nowej Szekli trwała do 2 nad ranem i pozwoliła nam na wysłuchanie pełnej przekrojówki muzyki klubowej z ostatnich lat. O spaniu raczej trudno mówić, bo głośno było niemiłosiernie. Zatem nie polecamy tego miejsca na nocleg w piątki i soboty, chyba że ktoś ma w planach szaleństwo na parkiecie.

Mocno niewyspani wstajemy o 7, obudzeni sporym już o tej godzinie upałem. W promocji mamy wolną łazienkę (jest jedna), śpiochy takiego szczęścia nie mają i stoją w długiej kolejce. Przystań zapełnia się w błyskawicznym tempie, co rusz podjeżdżają kolejne samochody z naczepami, ustawiając się w kolejce do slipu. Augustowską przygodę czas zaczynać – wypływamy o 9.15.

Z przystani wpływamy na jezioro Necko. Głębokość na torze wodnym wynosi 7 m, jezioro jest szerokie na około 800 m. Od momentu wyjścia z portu Ajra ma już ubraną kamizelkę chłodzącą, którą w ostatnim momencie dołożyliśmy do bagażu.
Krótko o kanale: na początku XIX wieku Prusy postanowiły utrudnić życie Polakom i nałożyły wysokie cła na towary płynące Wisłą do Gdańska. Polacy zamiast się obrażać, wpadli na pomysł wykopania własnego skrótu do Bałtyku. Tak narodził się Kanał Augustowski – imponujące dzieło inżynierii zaprojektowane przez generała Ignacego Prądzyńskiego. Budowa trwała 15 lat i wymagała przekopania lasów, połączenia jezior oraz budowy śluz. Gdy kanał był już prawie gotowy, wojna celna się skończyła, a chwilę później pojawiła się kolej. Kanał stracił więc swoje gospodarcze znaczenie, zanim zdążył zrobić wielką karierę. Stał się za to jedną z najpiękniejszych turystycznych tras.

Wpływamy na jezioro Białe Augustowskie i cumujemy przy małym pomoście, aby zażyć orzeźwiającej kąpieli. Woda jest idealnie czysta i byłoby pięknie, gdyby nie zmasowany atak skuterów. Nie lubimy i nie rozumiemy tej formy aktywności, zatem odpływamy i kierujemy się w stronę śluzy Przewięź. Brzegi jeziora są ładnie zagospodarowane, jest sporo pól biwakowych i małych plaż. Przed śluzą mija nas biała flota, a to znak, że przyjdzie nam czekać na śluzowanie. Przed wrotami nie ma miejsca postojowego dla łodzi, jest jedynie mały odcinek przystosowany raczej dla kajaków. Jest kamieniste dno i płycizna. Kręcimy zatem kółka i czytamy o śluzie. Powstała w latach 1826–1827 i zachowała do dzisiaj swój historyczny charakter. Ma piękne drewniane wrota i jest obsługiwana ręcznie przez dwóch operatorów. Zgłaszamy się telefonicznie, czas oczekiwania na przejście wynosi 20 min, samo śluzowanie zaledwie 10, bo różnica poziomów wynosi tylko 80 cm. Opłata za śluzy wynosi 10,90 zł.

Zaraz po wyjściu ze śluzy, po prawej stronie znajduje się Studzieniczna, której nazwa wywodzi się od źródełka (studni), której przypisywano cudowne właściwości. W 1772 r., po pierwszym objawieniu, wybudowano w Studzienicznej pierwszą drewnianą kaplicę, a miejsce stało się celem pielgrzymów z Polski i Litwy. Największy rozgłos sanktuarium uzyskało po wizycie Jana Pawła II w 1999 r., a ślady jego bytności widoczne są do dzisiaj na każdym kroku.

Tuż obok cypla z kaplicą i studnią jest miejsce cumownicze, ale przeznaczone jest tylko dla białej floty. Chcąc dotrzeć do sanktuarium od strony wody, należy kierować się na prawo w stronę małej restauracji Zatoka. Należy się przedrzeć wąskim torem przez trzcinowisko, ale warto, bowiem cumujemy przy małym, kameralnym pomoście przy uroczej restauracji. Głębokość toru wynosi 90cm, przy pomoście podobnie.

Do odpoczynku zachęcają zacienione wiaty z widokiem na jezioro, więc korzystamy i dokonujemy nawodnienia. Po chwili relaksu czas na zwiedzanie. Do kaplicy na cyplu prowadzi piękna dębowa aleja, stosujemy metodę na zakładkę, bo pieskom wstęp wzbroniony. Woda o cudownych właściwościach jest dostępna w butelkach za przysłowiowe „co łaska”. Nabywamy, wypijamy i z niecierpliwością czekamy na działanie.

Jemy jeszcze pyszne lody, zasiadając przy stole wykonanym z najdłuższej deski na Podlasiu.

Ochłodzeni (ale na bardzo krótko) płyniemy w stronę kolejnej śluzy Swoboda. Śluzowi widzą nas już z daleka, więc sprawnie wchodzimy do komory i podnosimy się o całe 2 m. Przed nami najpiękniejszy 6-kilometrowy odcinek kanału. Jest bardzo malowniczy, głębokość ma bezpieczne 1,5 m i przez większość czasu jesteśmy na nim sami.

Zatrzymujemy się w Stanicy PTTK Płaska, która dzisiaj będzie naszym miejscem noclegowym. Jest prąd, woda, sanitariaty i restauracja. Wszystko, czego potrzebujemy. Opłata za postój wynosi 175 zł. Nic nie wskazuje na to, że gospodarze zaplanowali wieczorną potańcówkę…

Możesz również cieszyć się:

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *